POLSKIE RADIO - WARSZAWA 1938
RADIO W SŁUŻBIE NARODU I PAŃSTWA

      Radiofonia jest organizmem, który musi pozostawać na usługach narodu i państwa. Radiofonia polska uwolniona w roku 1935 z krępujących ją więzów gospodarki prywatnej, mogła rozwinąć planowo swe zadania.
Linia wytyczna działalności programowej PR weszła na tory pracy ideowej dla najszerszych mas narodu, a wysiłki propagandowe skierowane zostały na pozyskanie jak największej ilości nowych abonentów, na jak najszybszą radiofonizację całego kraju, tak, by radio stało się narzędziem pracy państwowej - by mogło wychowywać i przygotowywać kadry obywateli, świadomych swych obowiązków wobec państwa i narodu.
Polskie Radio nawiązało żywy kontakt między kierownikami państwa, a swoimi słuchaczami.
Przed mikrofonami radiostacji stawali wszyscy ci, którzy prowadzą Polskę odrodzoną. Pan Prezydent Rzeczypospolitej, prof. dr Ignacy Mościcki, zabierał niejednokrotnie głos przed mikrofonem radiowym w momentach zasadniczej dla Państwa wagi. Głos Naczelnego Wodza, marszałka Śmigłego Rydza rozlegał się wiele razy z głośników radiowych. Nie było szefa rządu i ministra, któryby nie przemawiał ze studia radiowego do milionowego audytorium. Mikrofony sprawozdawcze PR pełniły swą służbę wszędzie skąd mogły płynąć słowa, podkreślające rezultaty, osiągnięte w różnych dziedzinach pracy, na odcinku politycznym, gospodarczym czy też kulturalno-wychowawczym. Prąd zdrowych myśli i pięknych wskazań płynął i płynie z anten rozgłośni polskich, które pełnią swą służbę narodową, państwową i społeczną, starając się zharmonizować z ideowym klimatem całej Polski, nastawionej na wielki marsz ku utrwaleniu mocarstwowej potęgi Rzeczypospolitej.

DZIAŁALNOŚĆ INFORMACYJNA RADIA

     Informacje Dzienników Radiowych są obiektywne, oparte na oficjalnym materiale Polskiej Agencji Telegraficznej, wybór zaś informacji podyktowany jest zawsze tym zmysłem aktualności, jakim obarczeni są dziennikarze, segregujący codziennie tysiące depesz na ważne i mniej ważne. Celem dzienników radiowych jest informacja zgodna ze stanowiskiem polskiej racji stanu wobec jakiegoś faktu, który wydarzył się czy to w kraju, czy za granicą.
Dzienniki Radiowe nie tylko unikają, ale wprost eliminują ze swej treści wszystkie informacje o charakterze sensacyjnym, dzięki temu są w stanie zaspokoić wymagania wszystkich słuchaczy. Informując rzeczowo i zwięźle - budzą dzienniki radiowe potrzebę czytania prasy drukowanej, której nie mają zamiaru zastępować.

Z A O L Z I E !

        Tego dnia nie mogliśmy uskarżać się w Cieszynie na brak zajęć. Około 4-tej po południu dotarła do nas informacja, która zelektryzowała wszystkich. Oto Czesi mieli jakoby wydać rozporządzenie o konfiskacie wszystkich radioaparatów znajdujących się na Śląsku Zaolziańskim w posiadaniu prywatnym. Poszliśmy więc sprawdzić własnymi oczyma....
Na afiszu wielgaśnymi literami stoi wypisane, że na podstawie takiego a takiego „zakona” (ustawy) o ochronie republiki zarządzone jest przymusowe złożenie wszystkich odbiorników w specjalnych punktach, mieszczących się w lokalach posterunków żandarmerii. Opornym grożą tajemnicze paragrafy wymyślnymi karami.
        Dla nikogo nie były tajemnicą przyczyny, które skłoniły władze czeskie do wydania podobnego zarządzenia, świadczącego o niesłychanej słabości wewnętrznej republiki oraz - z drugiej strony - o olbrzymim wpływie i możliwościach radia. Przez wiele nocy poprzedzających ten dzień, w którym ogłoszono konfiskatę aparatów radiowych, słuchaliśmy z niebywałym napięciem audycji tajnej radiostacji polskiej pracującej za Olzą. Punktualnie o godz. 12-ej w nocy poprzez słowa nadawane ze stacji Morawska Ostrawa przebijał się na tej samej fali z niesłychaną mocą sygnał wywoławczy tajnej stacji polskiej. Co noc posiadacze odbiorników słyszeli melodię ”Hej, kto Polak na bagnety!”. To był znak, że tajna radiostacja polska pomimo zażartej nagonki i poszukiwań, prowadzonych przez żandarmerię i oddziały łączności armii czeskiej, lada chwila zacznie nadawać. Raptem odzywał się głos speakera zapowiadający: „Tu mówi polska tajna stacja Nr 1 za Olzą”. Potem speaker dawał jak co noc - przegląd walk powstańców Polaków z przeważającymi siłami czeskimi i aktów sabotażowych, skierowanych przeciw Czechom przez zrozpaczoną ludność polską Zaolzia. Audycja była krótka, surowa, prosta. Fakty i cyfry. Tylu a tylu ludzi zginęło, tylu jest rannych - a potem wezwanie, ogarniające płomieniem cały Śląsk. Głośniki aparatów huczały „Do broni! Dzień wolności już blisko!”
        I tak co noc. Czesi szaleli, szukając przy pomocy stacji goniometrycznych oraz wywiadu, miejsca tajnej polskiej stacji. Przecież pomimo zaprowadzenia cenzury listów, pomimo odcięcia Zaolzia od Polski skutkiem zakazania kolportażu polskich pism i ograniczenia ruchu granicznego - tajna stacja szerzyła niesłychanie groźną dla Czechów propagandę. Kiedy więc nie udało się wytropić miejsca, w którym pracowała, władze czeskie postano-wiły użyć bardziej radykalnego sposobu. Sięgnięto do ustawy o „ochronie republiki” i zarządzono przymusowe oddanie odbiorników. Nazajutrz i w dniach następnych można było widzieć sceny jedyne w swoim rodzaju. Oto żandarmi we wszystkich domach „czeskiego” Cieszyna prowadzili gorączkowe poszukiwania za „wrogiem republiki nr 1” - aparatem radiowym, zagrażającym bezpieczeństwu i całości republiki.....

Historyczne dni wrześniowe 1938 r., podczas których nad ludzkością zawisła groza straszliwej pożogi wojennej, wystawiły wspaniałe świadectwo radiofonii, jako niezastąpionemu środkowi nawiązywania natychmiastowego i bezpośredniego kontaktu z masami ludzkimi, oddziaływania na ich psychikę, kierowania ich czynami, mobilizowania opinii publicznej i informowania społeczeństwa o przebiegu wypadków, od których zależały pokój lub wojna.
W organizacji współczesnego państwa radiofonia jest organem, który musi pozostawać bez reszty na usługach Narodu i Państwa, musi być wprzęgnięty do tak odpowiedzialnej pracy, jaką jest ukształtowanie wzorowego typu obywatela....
W historyczną niedzielę dn. 2 października o godzinie 13.50 padł przez radio rozkaz Wodza Naczelnego dla oddziałów wojskowych, zgrupowanych nad Olzą: 

                        MASZEROWAĆ!    

DEKRET

        Dekret Pana Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 22 listopada 1938 o ochronie niektórych interesów Państwa zawiera art. 13, który posiada niezwykle doniosłe znaczenie dla radiofonii i którego brzmienie każdy radiosłuchacz polski znać powinien.
Artykuł ten składa się z dwóch paragrafów. Paragraf pierwszy postanawia, iż minister spraw wewnętrznych władny jest w drodze rozporządzeń wprowadzać zakazy publicznego odbioru określonych zagranicznych stacji nadawczych radiowych. Paragraf drugi przewiduje ostre sankcje w stosunku do tych osób, które w miejscu publicznym lub w większym gronie osób odbierają przez głośnik radiowy stacje objęte prawnym zakazem władz. Za przekroczenie tego nakazu grozi kara aresztu do trzech miesięcy i grzywny do trzech tysięcy zł, wzgl. jedna z tych kar, przy czym aparat radiowy może ulec konfiskacie.

OBWIESZCZENIE KOMISARZA RZESZY

        Wszelkie aparaty radiowe, znajdujące się w posiadaniu ludnoœci ulegają natychmiastowej konfiskacie.
Należy je dostawić za pokwitowaniem do niżej podanych punktów zbiorczych.
Oddanie aparatów nie jest wymagane, o ile znajdują się w posiadaniu obywateli Rzeszy, względnie obywateli narodowości niemieckiej. Oddanie aparatu powinno nastąpić najpóźniej do dnia 5 listopada b.r.
Policja upoważniona jest do przeprowadzania poszukiwań nie oddanych aparatów radiowych.
Jako punkty zbiorcze ustala się Komisariaty Polskiej Policji:
1.   Kom. P.P. - Bednarska 7,
2.   Kom. P.P. - Kapucyńska 19,
3.   Kom. P.P. - Nowolipki 53,
4.   Kom. P.P. - Niska 10,
5.   Kom. P.P. - Lubeckiego 4,
6.   Kom. P.P. - Miedziana 5,
7.   Kom. P.P. - Krochmalna 56,
8.   Kom. P.P. - Śliska 52,
9.   Kom. P.P. - Fabryczna 28,
10. Kom. P.P. - Szpitalna 7,
11. Kom. P.P. - Poznańska 13,
12. Kom. P.P. - Daniłowiczowska 10,
13. Kom. P.P. - Hoża 30,
14. Kom. P.P. - Wileńska 11,
15. Kom. P.P. - Jagiellońska 9,
16. Kom. P.P. - Odolańska 5,
17. Kom. P.P. - Grochowska 192,
18. Kom. P.P. - Kartuska 1,
19. Kom. P.P. - Wolska 147,
20. Kom. P.P. - Czerniakowska 137,
21. Kom. P.P. - Grójecka 26,
22. Kom. P.P. - Piotra Skargi 20-22,
23. Kom. P.P. - Białołęcka 51,
24. Kom. P.P. - Gen. Zajączka 7.
      Warszawa, dnia 20 października 1939 r.
                                                                         (-)  Dr. Dr. Otto
                                                                       
Komisarz Rzeszy

 Obwieszczenie tej treści ukazało się w Warszawie dnia 27 października 1939 roku.

Dnia 15 sierpnia 1944 roku "Rzeczpospolita" ogłosiła rozkaz dowództwa 4 frontów Armii Czerwonej działających na ziemiach polskich.

W sprawie  radioodbiorników

      Agencja "Polpress" donosi:
  Dowództwo I, II, III białoruskiego oraz I ukraińskiego frontu wydało rozkaz treści następującej:
 "Biorąc pod uwagę, że zdarzają się fakty, że radiostacje nadawcze, radioaparaty nadawcze i odbiorcze na wyzwolonym od
 niemieckich zaborców terenie Polski są wykorzystywane przez elementy wrogie i szpiegów, pozostawionych przez
 nieprzyjaciela na tyłach wojsk radzieckich, w celu zapobiegania faktom tego rodzaju rozkazuje się:
   1. Wszyscy obywatele na wyzwolonym od niemieckich najeźdźców terenie Polski mają w trzydniowym terminie oddać za
 pokwitowaniem na tymczasowe przechowanie, aż do ukończenia wojny komendantom wojennym w miastach i innych
 miejscowościach wszystkie radiostacje oraz radioaparaty nadawcze i odbiorcze, niezależnie od ich typu i przeznaczenia.
     2. Komendanci wojenni, po przyjęciu radiostacji oraz  aparatów nadawczych i odbiorczych mają je przekazać
 przedstawicielom Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, w specjalnie ustalonym trybie.
    3. Osoby, które naruszyły powyższy rozkaz będą traktowane jako agenci nieprzyjaciela i pociągani do odpowiedzialności
 według ustaw stanu wojennego.
    4. Rozkaz niniejszy nie dotyczy radiostacji oraz radioaparatów nadawczych i odbiorczych Polskiego Komitetu Wyzwolenia
 Narodowego".

W związku z powyższym rozkazem Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego wydał następujące zarządzenie:

               Do Przewodniczących wszystkich Wojewódzkich, Powiatowych i Gminnych Rad Narodowych   
               Do wszystkich Wojewódzkich, Powiatowych i Gminnych Komendantów Milicji Obywatelskiej

       W związku z zarządzeniem władz wojskowych o obowiązkowym oddawaniu przez ludność wszystkich aparatów radiowych
 i stacji nadawczych do depozytu na czas wojny, nakazujemy wszystkim Radom Narodowym i Komendantom Milicji  Obywatelskiej: 
    1. Współdziałać z władzami wojskowymi celem sprawnego wykonania powyższego zarządzenia w terminie trzydniowym,
 a to poprzez oddanie do dyspozycji na ten cel lokali i udzielenie wszechstronnej pomocy technicznej.
    2. Przejąć cały zdeponowany sprzęt radiowy pod ochronę Rad Narodowych, zabezpieczyć jego nienaruszalność, aż do chwili  zwrotu uprawnionym właścicielom. Przejęcie sprzętu nastąpić ma na podstawie porozumienia z władzami wojskowymi wg spisu uwzględniając numery i typy odbiorników, adres, nazwisko i imię właściciela. Przejęcie sprzętu powinno nastąpić na  podstawie specjalnego aktu, podpisanego przez osoby upoważnione przez władze wojskowe z jednej strony, z drugiej  strony przez Radę Narodową.
    3. Po upływie przewidzianego w zarządzeniu trzydniowego terminu nakazuję komendantom Milicji Obywatelskiej dokładnie  skontrolować wykonanie zarządzenia poprzez ścisłe sprawdzenie poszczególnych lokali. Winnych uchylania się od wykonania  tego zarządzenia polecam przekazać sądom.
    4. Organy Milicji Obywatelskiej dnia 20 sierpnia br. złożą raporty swoim przełożonym o wykonaniu niniejszego zarządzenia  i zakomunikują ilość i rodzaj sprzętu, znajdującego się w depozycie.

Kierownik Resortu
Administracji Publicznej
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

Stanisław Kotek-Agroszewski
Kierownik Resortu
Bezpieczeństwa Publicznego
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

Stanisław Radkiewicz

 

Dekret z 30.10.1944 r., ogłoszony 3.11.1944 r., obowiązuje od 15.08.1944 r.!!!

DZIENNIK USTAW
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Nr 10
Lublin, dnia 3 listopada 1944 r.
50

DEKRET POLSKIEGO KOMITETU WYZWOLENIA NARODOWEGO
z dnia 30 października 1944 r.
o ochronie Państwa

.
Art. 6.
Kto w czasie wojny, bez prawnego zezwolenia władzy wyrabia, przechowuje, nabywa
            lub zbywa aparat radiowy, nadawczy lub odbiorczy – podlega karze więzienia
            lub karze œśmierci.
.
Art. 16.
(1) Do rozpoznania spraw o przestępstwa, objęte niniejszym dekretem .... właściwe są
              sądy wojskowe.
.
Art. 18. Dekret niniejszy wchodzi w życie z dniem ogłoszenia z mocą obowiązującą od dnia
             15 sierpnia 1944 r.

 

Przewodniczący Krajowej Rady Narodowej:
Bolesław Bierut
Przewodniczący Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego:
Edward Osóbka-Morawski
Kierownik Resortu Obrony Narodowej:
Michał Rola-Żymierski generał broni
Kierownik Resortu Bezpieczeństwa Publicznego:
Stanisław Radkiewicz

       W kwietniu 1945 roku w Poznaniu, Milicja Obywatelska, na polecenie Prokuratury Okręgowego Sądu Wojskowego w Poznaniu, aresztowała Ob. Stanisławę Marinczenko.
W czasie rewizji u w/w obywatelki, z zawodu krawcowej, znaleziono ukryty odbiornik radiowy „Philips” z głośnikami i słuchawkami.
Oskarżona, skazana została na karę śmierci za złamanie dekretu „o ochronie Państwa”.
Wniosek o ułaskawienie został odrzucony - Skazana nie wydała radioodbiornika, lecz miała go w ukryciu, w piwnicy, co dowodzi, że jest osobnikiem niebezpiecznym dla Państwa Polskiego. Dlatego na łaskę nie zasługuje.
Wyrok śmierci, przez rozstrzelanie, wykonano 1 maja 1945 roku.

NIEWDZIĘCZNE MIASTO

     Gdy w marcu 1949 roku inż. Tadeusz Ptaszycki został powołany na stanowisko pełnomocnika do spraw projektowania i budowy miasta Nowa Huta, otrzymał polecenie stworzenia pierwszego w Polsce socjalistycznego miasta o zupełnie nowych stosunkach społecznych, innym stylu życia. Pod wielkimi tytułami "Nowa Huta - młodsza siostra Komsomolska", "Nowa Huta - twierdza socjalizmu", prasa informowała, że w mieście tym nie będzie podziału na œśródmieście i dzielnice proletariackie, a społeczeństwo będzie stanowiło jedną klasę społeczną. Powstanie miasto komfortowych domów i zieleni, wyposażone we wspaniałe obiekty kulturalne, posiadające własne teatry, kina, domy kultury, sieć handlową, bazę zaopatrzenia ludności, Gmach Partii, Gmach ZMP, szpitale, żłobki, przedszkola, szkoły i stadiony sportowe. O szczęściu przyszłych mieszkańców nowohuckich bloków pisali najwięksi polscy pisarze.
Nowe miasto budowane było z niezwykłą szybkością i entuzjazmem. Niemal każdego dnia prasa podawała wiadomości o rekordach, zobowiązaniach, współzawodnictwach. Każda rocznica lub święto było okazją do nowych czynów. Przed 1 Maja 1950 roku "Gazeta Krakowska" informowała: Murarze zobowiązali się wykonać po 5 m2 dziennie muru na jednego murarza, czyli około 200 proc. normy. Tynkarze poza normalną pracą zobowiązali się dodatkowo wykonać po jednej kondygnacji muru na każdy zespół. Brygada posadzkarzy Sylwestra Mularza zobowiązała się wykonać swoje posadzki w terminie do 1 Maja. Blacharze zobowiązali się wykonać po 130 proc. normy. To samo betoniarze. Elektrycy postanowili wykonać instalację w jednym budynku ponad plan.
Tym samym przed 1 Maja zostanie ukończonych dodatkowo 5 budynków.
Nieżyjący już dzisiaj Tadeusz Ptaszycki, dyrektor Działu Projektowania Miasta Nowa Huta przy warszawskim "Biprohucie", wraz z najbliższymi współpracownikami: inż. Bolesławem Skrzybalskim - swoim zastępcą i zarazem głównym projektantem planu ogólnego, inż. Adamem Fołtynem - kierownikiem pracowni architektonicznej, inżynierami Janiną Lenczewską i Zbigniewem Sieradzkim oraz technikiem Stefanem Sieradzkim, przenoszą się do Krakowa, gdzie dla potrzeb nowego miasta zostaje utworzony "Miastoprojekt". Tu też, dzisiaj odwiedzam
inż. Bolesława Skrzybalskiego, który od marca 1949 roku brał udział we wszystkich pracach związanych z Nową Hutą, miastem, które miało liczyć 60 tysięcy mieszkańców, a dzisiaj ma ponad dwieœcie. - Nie bardzo wiedzieliœmy, na czym ma polegać organizacja życia w socjalistycznym mieście i dlatego zwróciliœmy się do poszczególnych ministerstw, organizacji społecznych i politycznych z próbą o przesłanie nam swoich sugestii - wspomina
inż. Skrzybalski. Rozpoczął się wielki „koncert życzeń” z którego powstał  program dla miasta. Nie mogliœmy, oczywiście, spełnić wszystkich prób, gdyż na przykład każda z organizacji chciała mieć własne siedziby i kluby. Gdy zbilansowaliœmy te potrzeby, to okazało się, że biura i kluby mogłyby równocześnie pomieścić 80 proc. mieszkańców. Dużo łatwiej było budować nowe bloki, niż wprowadzać zaproponowane przez polityków
i socjologów nowe formy życia zbiorowego.

       Zaczęło się od głośników, tak zwanych "kołchoźników", gdyż Nowa Huta miała być pierwszym w Polsce miastem całkowicie zradiofonizowanym „kołchoźnik” przewidziany był w każdym mieszkaniu, lokalu publicznym, biurze, urzędzie, sklepie, zakładzie usługowym.
Do dzisiaj, w najstarszych nowohuckich blokach, wystają ze ścian wiązki przewodów, pozostałoœć po realizacji tego planu. Każdy z głośników, o wymiarach 20 x 30 cm miał możliwoœć odbioru 6 programów, co było szczytem ówczesnej "kołchoźnikowej" techniki. Pierwsze trzy programy były przewidziane dla Polskiego Radia, choć wtedy istniały tylko dwa, czwarty lokalny, piąty zagraniczny, czyli retransmisje programów radiowych z krajów socjalistycznych oraz szósty - muzyczny. Zamiast przyjąć proponowane nagłośnienie miasta z zachwytem, hutnicy zaczęli wybrzydzać i żartowali, że gdy "kołchoźnik" odwróci się do góry nogami, to będzie można posłuchać siódmego programu, czyli "Wolnej Europy". Najwięcej kłopotu sprawiło wyprodukowanie 12-żyłowego ekranizowanego kabla, gdyż przemysł nie był przygotowany do tej nowości. Po pokonaniu tych trudnoœci przedsiębiorstwo "Radiofonizacja Kraju" przystąpiło do układania kabli w osiedlach A0, A1, A Zachód i C1. Zamiast cieszyć się z tego faktu, większość mieszkańców marzyła o radioodbiorniku marki "Pionier". Coraz częściej monterzy instalujący "kołchoźniki" byli wypraszani za drzwi, gdyż rodzina miała już radio, na którym był cały œświat. Dlatego też w 1952 roku, po wyrzuceniu w błoto pokaźnych sum, program radiofonizacji Nowej Huty został zaniechany. Centralny Radiowęzeł nigdy nie nadał żadnej audycji.
         W programie społeczno-politycznym nowego miasta przewidziano, że dziecko po urodzeniu najpierw będzie wychowywane w żłobku, potem przedszkolu, a następnie w szkole. Zaplanowano 23 żłobki, 32 przedszkola
i 18 szkół. Tymczasem matki wcale nie były zachwycone żłobkami i nie chciały tam przysłać swoich pociech.
Tu też popełniliśmy błąd - przyznaje inż. Skrzybalski. - Nie przewidziano, że rodziny będą starały się zatrzymać dzieci w domu. Musieliœmy więc niektóre budynki żłobków przeznaczać na inne cele. Tylko przedszkola zawsze cieszyły się dużym powodzeniem i ciągle brakuje w nich miejsc.
         Kolejnym afrontem, jaki sprawili władzy mieszkańcy Nowej Huty, było zlekceważenie osiedlowych stołówek. Na każdym z osiedli zbudowanych z początkiem lat pięćdziesiątych, została otwarta wielka stołówka, aby mieszkańcy mogli tu przychodzić na tanie obiady. Wszystkie stołówki osiedlowe były zaopatrywane z centralnej bazy zaopatrzenia w Krzesławicach, gdzie między innymi była Centralna Skrobalnia Ziemniaków. Po kilku latach stołówki musiały być zlikwidowane, a lokale przeznaczone na inne cele, gdyż hutnicy woleli obiady domowe.
         Mieszkańcy pierwszego socjalistycznego miasta mieli poruszać się wyłącznie tramwajami, autobusami
i rowerami. Na pierwszym planie Nowej Huty nie ma zaznaczonego ani jednego parkingu, ani garażu. Wszędzie natomiast są  ścieżki rowerowe. Wytyczne dla przyszłego miasta, zatwierdzone osobiście przez Bolesława Bieruta, nie przewidywały posiadania przez mieszkańców Nowej Huty prywatnych samochodów - mówi inż. Skrzybalski. Dlatego też w tej chwili Nowa Huta ma chyba najdłuższą w Polsce sieć dróżek rowerowych. Oczywiście byliśmy przekonani o tym, że motoryzacja zacznie rozwijać się w Polsce, ale nie mieliśmy możliwości przekonania naszych zleceniodawców. Dlatego też zaprojektowaliśmy bardzo szerokie ulice i teraz z budową parkingów nie ma większych kłopotów. Uparci hutnicy nie dali się przekonać do rowerów i z roku na rok przybywało coraz więcej samochodów prywatnych. Dzisiaj ulicami miasta mkną ich tysiące, a na rowerowych dróżkach trudno kogoœ spotkać, choć niejednemu dla zdrowia dobrze zrobiłaby godzina pedałowania.

MONITOR POLSKI
POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ
Nr 23
Warszawa, dnia 8 marca 1953 r.

UCHWAŁA RADY PAŃSTWA I RADY MINISTRÓW
POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ

z dnia 7 marca 1953 r.
o uczczeniu pamięci JÓZEFA STALINA.

Dla uczczenia pamięci Wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących i Jego wiekopomnych zasług dla Polski, Rada
  Państwa i Rada Ministrów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uchwalają, co następuje:
       1. Zgodnie z wnioskiem Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i Wojewódzkiego Komitetu Frontu Narodowego w Katowicach, miasto Katowice przemianować na miasto STALINOGRÓD, a województwo katowickie na województwo  STALINOGRODZKIE.

2. Pałacowi Kultury i Nauki, stanowiącemu dar Związku Radzieckiego dla stolicy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,  ofiarowany z inicjatywy JÓZEFA STALINA, nadać nazwę Pałacu Kultury i Nauki imienia JÓZEFA STALINA.

3. Na placu przed Pałacem Kultury i Nauki imienia JÓZEFA STALINA wznieść pomnik JÓZEFOWI STALINOWI.

             Przewodniczący Rady Państwa                                                        Prezes Rady Ministrów
                         Aleksander Zawadzki                                                                         Bolesław Bierut        

        Niechętnie też została przyjęta propozycja spędzania czasu po pracy w osiedlowych œwietlicach. Każde osiedle miało taką œwietlicę, do której z biegiem lat coraz mniej ludzi uczęszczało. Robotnicy woleli spędzać wieczory, we własnych domach, z żonami i dziećmi.
W niedziele hutnicy mieli spotykać się na placu Defilad, który do dnia dzisiejszego nie został wybudowany. Tam przewidziano występy, kiermasze, imprezy polityczne. Tymczasem cały plan zorganizowania niedzielnych rozgrywek wziął w łeb, gdyż ludzi wtedy ciągnęło do kościoła. Powiedziano nam, że w socjalistycznym mieście nie może być kościołów i dlatego nie ma ich na planie. Miasto miało mieć świecki charakter, z zachowaniem œświeckiej obrzędowości, chrztów, ślubów pogrzebów. Tymczasem nad blokami górują już trzy olbrzymie kościoły na osiedlach Bieńczyce, Mistrzejowice i Wzgórzach Krzesławickich. W budowie znajdują się trzy następne na osiedlach Szklane Domy, Lotnisko i Kalinowe. Duże plebanie mają sale odczytowe i projekcyjne. Tego też nikt nie przewidział.
  Na projektach jedynie widnieją budynki ratusza, gmachu partii, gmachu ZMP, hotele. Budynek władz miasta był w swym stylu połączeniem wyglądu ratuszy w Poznaniu i Zamościu oraz Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Po latach zrozumiano, że biura i siedziby organizacji politycznych czy młodzieżowych mogą zająć dużo skromniejsza pomieszczenia. Aparat administracyjny mógł być też zredukowany dzięki połączeniu Nowej Huty z Krakowem.
Mieszkańcy Nowej Huty mieli w lecie kąpać się w wielkim zalewie wiślanym sięgającym aż po plac Centralny.
Ten zalew nie został jednak wykonany.
        Gdy budowano Nową Hutę, krakowska prasa informowała o nowoczesnych urządzeniach odpylających, w jakie jest wyposażany kombinat metalurgiczny. Zgodnie z pierwotnymi planami huta miała produkować 1,5 miliona ton stali, teraz wytwarza jej cztery razy więcej. Słońce nad miastem zostało zakryte chmurą dymów i gazów.
   Z początkiem lat pięćdziesiątych w samej Nowej Hucie budowaliœmy rocznie więcej mieszkań niż teraz w całym Krakowie - kontynuuje inż. Boleslaw Skrzybalski. Wtedy wszystko było wykonywane ręcznie, z cegły. Teraz budowlani dysponują nowoczesnym sprzętem. Inaczej pracowali też projektanci. Pamiętam, że projekt osiedla Ogrodowego zrobiłem w pięć dni. Trzy dni zajął mi projekt urbanistyczny, a dwa dobór odpowiednich typowych projektów architektonicznych. Szóstego dnia już tyczono teren. Całe osiedle zostało zbudowane w ciągu roku.
Szpital im. St. Żeromskiego był oddany do użytku po dwóch latach. - Czy jestem zadowolony z Nowej Huty? - zastanawia się inż. Skrzybalski. Myślę, że miasto zaprojektowane jest sensem i architekci oraz urbaniści nie mają się czego wstydzić. Najbardziej pomylili się politycy i socjologowie. Zamiast spodziewanego raju na ziemi z Nowej Huty wyszło zwykłe miasto, z takimi samym problemami jak wszędzie. Nie udało się zmusić ludzi do słuchania "kołchoźników", jedzenia w stołówkach, przebywania po prac w œwietlicach, oddawania dzieci do żłobków, wyrzeczenia się samochodów, zrezygnowania z niedzielnej mszy.
Mało tego, miasto, którego klasa robotnicza miała stać się podporą władzy. Miała to być "twierdza", "pomnik"
i "młodsza siostra Komsomolska". Mieszkańcy nie spłacają długu.

URZĄD RADY MINISTRÓW
œściśle tajne
Uchwała nr 418/53
z dnia 6 czerwca 1953 r.
w sprawie odbiorników radiowych

          Celem ujednolicenia i unormowania produkcji odbiorników radiowych Prezydium Rządu uchwala co następuje:
                                                                           §1
Zobowiązać Ministra Przemysłu Maszynowego do wprowadzenia w produkcji odbiorników radiowych odpowiednich zmian konstrukcyjnych, w wyniku których odbieralnoœć w zakresie fal krótkich byłaby jedynie w paśmie od 31 do 51 m.
                                                                           §2
Zmiany konstrukcyjne winny być wprowadzone do końca bieżącego roku tak, aby całkowita produkcja w roku 1954 odbiorników radiowych odpowiadała powyższym założeniom.
                                                                           §3
Zmiany dotyczące wszystkich typów rynkowych odbiorników tj. typ Aga, Pionier i Pionier B.
Nowouruchomione typy odbiorników rynkowych winny również odpowiadać warunkom podanym w paragrafie 1.
                                                                             §4
Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

                                                                                                            Prezes Rady Ministrów
                                                                                                                   
Bolesław Bierut

Eryk Lipiński - Muzeum Socrealizmu w Kozłówce

☺ "Radioamator" maj 1953 r.

Napisz do autora: