Polskie Towarzystwo Radiotechniczne PTR prowadziło od 1922 roku produkcję sprzętu radiotechnicznego - stacji radiotelegraficznych nadawczych i odbiorczych a następnie aparatów radiofonicznych, było największą polską firmą w tej dziedzinie.
Prócz działalności przemysłowej na rzecz instytucji państwowych PTR położyło także fundamenty pod polską radiofonię, uruchamiając w roku 1925, własnym kosztem, pierwszą w Polsce nadawczą stację radiofoniczną.
Stacja nadawcza została wypożyczona przez francuskich udziałowców SFR i C.G. de TSF.
Próby techniczne trwały od listopada 1924 roku a ich odbiór był szeroko komentowany przez polskich radioamatorów.
Pracę programową stacja PTR rozpoczęła 1 lutego 1925 roku i jest to dzień narodzin polskiej radiofonii.
Tego dnia o godzinie 18.00 dyrektor administracyjny PTR - inż. Roman Rudniewski, komunikatem - "Tu próbna stacja radionadawcza Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego w Warszawie, fala 385 metrów", rozpoczął regularny polski program radiowy. Moc stacji wynosił ok. 0,3 kW.
W głównym budynku administracyjnym przy ul. Narbutta 29, w lewym skrzydle połączono dwa pokoje i urządzono studio. Była to trzyokienna sala o wymiarach ok. 5 x 8 m, udrapowana pofałdowanym, zielonym suknem, z podłogą wyłożoną grubymi matami kokosowymi. W lewym rogu pokoju stał fortepian, a 4 m przed nim stał jedyny, znajdujący się na stacji mikrofon. To najbardziej chimeryczne urządzenie stacji produkcji SFR, systemu magnetoelektrycznego miało kształt cylindrycznej puszki i ważyło kilka kilogramów. Leżało na hamaku z grubego wojłoku, zawieszonym na gumowych amortyzatorach, a wszystko zamocowano w 1,5 m drewnianym stojaku. Naprzeciwko znajdował się pokój kontroli technicznej, zwany też amplifikatornią. Składał się on m.in.
z dwóch odrębnych wzmacniaczy - wstępnego oraz głównego. Wzmacniacz wstępny wzmacniał słabe prądy mikrofonowe, był więc zawieszony był na amortyzującej poduszce gumowej a wszelkie linie foniczne były dokładnie zaekranowane; pracował
w układzie oporowym, 5-cio stopniowym. Wzmacniacz główny, wyjściowy zasilał przez linię telefoniczną modulator nadajnika. Pomiędzy wzmacniaczami pracował mieszacz sygnałów fonicznych wykonany w postaci skrzynki tłumieniowej, służący do regulacji poziomu audycji z mikrofonu i muzyki z płyt ustawionego tutaj gramofonu.
W odległości ok. 100 m od głównego budynku, w hali fabrycznej, w rogu ustawiony został stojak nadajnika. Zawierał on tylko dwie lampy - pierwsza to zespół generatora a druga - blok modulatora. Wzdłuż hali fabrycznej, od strony ulicy Wiśniowej, postawiono dwa 40 metrowe maszty i rozwieszono antenę. Składała się ona z dwóch symetrycznych walców złożonych z 6 przewodów rozłożonych na 10 obręczach. Moc stacji w antenie wynosił ok. 0,3 kW; nadajnik pracował na falach średnich 385 m.
Zasięg dla odbioru detektorowego obejmował Warszawę, a dla odbiorników lampowych wynosił ok. 200 km i sporadycznie dalej.

           Aparaturę uruchamiali specjaliści francuscy i angielscy oraz polscy. Do zespołu technicznego wchodzili inż. Władysław Heller, inż. Józef Plebański, inż. Mikołaj Manujłowicz, inż. Siemion Aisenstein, inż. Władysław Cetner oraz Rudolf Mirski i Władysław Swat. Stroną administracyjną i organizacyjną kierował Roman Rudniewski i Stanisław Odyniec, programem - Mikołaj Alojzy Kaszyn.
Stacja działała na podstawie zezwolenia Ministerstwa Przemysłu i Handlu wydanego dla wytwórni aparatów radiowych dla sprawdzania, prowadzenia doświadczeń i demonstrowania działania aparatury.
Pierwsze programy trwały godzinę, później stopniowo się wydłużały, ale też następowały przerwy w nadawaniu. Działalność programowa stanowiła jednak duże obciążenie finansowe dla firmy, dlatego wydatnej pomocy zaczął udzielać Centralny Komitet Polskich Zrzeszeń Radiotechnicznych (CK PZR). Duże wsparcie dla całej akcji radiofonizacji zapewniał stale "Radioamator" pod kierownictwem Stanisława Odyńca.
Równolegle trwały prace nad udzieleniem koncesji dla prowadzenie radiofonii w Polsce. Był to proces długotrwały półtoraroczny), z wieloma zakulisowymi rozgrywkami o podłożu politycznym i osobistym, gdzie ścierały się różne, nie do końca wyjaśnione racje. W efekcie koncesję na prowadzenie broadcastingu (radiofonii) na terytorium RP otrzymało Polskie Radio Sp. z o.o. Była to firma zupełnie nie znana, nie spełniająca wszystkich wymagań koncesji, nie prowadziła też żadnej działalności, posiadała nie-wielki personel i kapitał. Zaskoczenie w środowisku radioamatorów było ogromne.
Stacja PTR zamilkła już w dniu podpisania koncesji - 18 sierpnia 1925 roku. Pomimo wybrania koncesjonariusza w polskim eterze trwała cisza . Na skutek usilnych zabiegów licznych organizacji sympatyków radia oraz zgody Polskiego Radia,  26 listopada stacja PTR ponownie rozpoczęła nadawanie programu pod szyldem CK PZR.
Pierwsza stacja  położyła wielkie zasługi w rozwoju i propagowaniu radiofonii, stworzenia programu radiowego, który stał na wysokim poziomie artystycznym. Zgromadziła wokół siebie ludzi, którzy stali się prawdziwymi pasjonatami i miłośnikami nowej muzy - radia.
Praca stacji PTR trwała jeszcze do 14 marca 1926 roku, kiedy to pierwszy etap chlubnej karty dziejów polskiej radiofonii został zamknięty.

 

             Pierwsza stacja nadawcza PR została uroczyście i oficjalnie uruchomiona 18 kwietnia 1926 roku i jest to data narodzin Polskiego Radia. Popłynęły wówczas w eter słowa: Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fala 480 metrów".
Sygnałem stacji warszawskiej PR stały się pierwsze takty Poloneza A-dur Fryderyka Chopina. Jednak w czerwcu 1935 roku, po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, sygnałem stały się pierwsze takty pieśni legionistów Piłsudskiego "My, Pierwsza Brygada". Natomiast muzyka Chopina powróciła później na fale eteru jako sygnał "Warszawa II".
Stacja posiadała już nową rozgłośnię przy ul. Kredytowej 1 w gmachu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Znajdowało się tutaj jedyne studio, amplifikatornia i szereg pomieszczeń redakcyjno-biurowych. Studio wielkości dużego pokoju o kubaturze 100 m3 , silnie wytłumione udrapowaną tkaniną, wyposażone było w dwa mikrofony magnetyczne systemu Sykes-Marconi. Nadawano stąd wszystkie audycje, w tym wieloosobowych zespołów oraz zapowiedzi spikerskie. Amplifikatornia wyposażona była w 8-mio stopniowy wzmacniacz oporowy zasilający przez dzierżawioną linię telefoniczną stację nadawczą na Mokotowie.
Stacja została zainstalowana także na terenie PTR przy ul. Narbutta 29. Seryjnie produkowany nadajnik typu Q został zakupiony w angielskiej firmie Marconi Wireless Co., Ltd. Składał się już z trzech stojaków - zasilacza, generatora oraz modulatora pracującego w układzie modulacji dławikowej w ostatnim stopniu mocy. Stacja pracowała na fali średniej 480 m, a moc w antenie wynosiła 1,2 kW. Wykorzystano przy tym pracujący dotąd system antenowy PTR. Zasięg stacji wzrósł do 30 km dla detektorów i ok. 300 km przy odbiornikach wielolampowych. Pracowała on krótko, ponieważ nadajnik już 15 grudnia 1926 r. zostaje wyłączony i przeniesiony do Krakowie gdzie rozpoczął pracę na drugiej stacji PR.
Na nowej stacji warszawskiej zatrudniony został cały personel techniczny z inż. Władysławem Hellerem na czele, lecz personel programowy nie znalazł uznania u nowego nadawcy, co wyraźnie odbiło się na dalszej pracy programowej PR. 
Z założenia była to stacja tymczasowa więc równocześnie trwały intensywne prace nad budową drugiej, dużej stacji.Nową, dużą stację warszawską zlokalizowano na terenie Fortu Mokotowskiego przy ul. Racławickiej 99 - adres aktualny do dziś. PR wydzierżawiło tu działkę o pow. 15.000 m wraz z samym fortem za cenę - 1 kg żyta za 1 m2 rocznie.
Nadajnik typu QD8 kupiono także w f-mie Marconi. Mocy nadajnika 12 kW była znaczna i nie ustępowała innym dużym stacjom europejskim. Wszystkie pomieszczenia stacji oraz cała aparatura znalazły się w 11 adaptowanych kazamatach fortecznych zajmujących ok. 500 m2 powierzchni. Były tam pomieszczenia dla personelu - gabinet kierownika, pokój dyżurnych inżynierów, sanitariaty i mieszkanie portiera. Całość była ogrzewana piecami przez cały rok z uwagi na wilgoć i niską temperaturę.
W siedmiu pomieszczeniach połączonych korytarzem znajdowały się urządzenia nadawcze oraz wzmacniacze liniowe. Sercem nadajnika był jednolampowy generator wzbudzający (driver) o mocy 1,5 kW. Wzbudzał on 10 kW generator główny pracujący na fali 1115 m. Modulator 10 kW, dwulampowy z transformatorem modulacyjnym oddziaływał na obwód zasilania anody generatora głównego, zapewniało to dużą głębokość modulacji - 80 %, co przekładało się na większy zasięg. Generator pobudzał na wyjściu zamknięty obwód drgań, skąd indukcyjnie sygnał zmodulowany przenoszony był do anteny. Moc w antenie wynosiła 8 kW, przy prądzie ok. 35 A. Lampy dużej mocy nadajnika (anody) były chłodzone wodą, a dokładnie kroplami wody rozbijanej na specjalnych sitach, dla zapewnienia odpowiedniej izolacji. Stąd konieczność stosowania stacji pomp wodnych i układu zmiękczania wody pracującej w obwodzie zamkniętym. Energię dla stacji zapewniała elektrownia warszawska. Prowadziła stąd linia
3 x 5000 V, 50 Hz. Dalej transformator 100 kW obniżał napięcie do 3 x 220 V. Teraz prąd zasilał 4 przetwornice elektryczne, maszynowe (silniki i prądnice). Lampowe prostowniki w zasilaczach wysokiego napięcia były także chłodzone wodą.
Antena zawieszona została pomiędzy dwiema 75 metrowymi wieżami ustawionymi na fortach w rozstawie 130 m. Wieże zaprojektowała i wykonała f-ma Fitzner i Gamper z Sosnowca. Zastosowano teową antenę, utworzoną z dwóch czteropromienio-wych, cylindrycznych połówek. Posiadała ona rozbudowany system uziemienia zagłębiony na kilka metrów oraz przeciwwagę rozpiętą pod anteną na drewnianych słupach.
              Nowa 10 kW stacja rozpoczęła regularną pracę 2 stycznia 1927 roku. Nadawanie odbywało się na falach długich, początkowo na fali 1115 m, następnie 980 m, kolejno 1111,1 m i w końcu 1420 m. Po modernizacji systemu antenowego moc wzrosła do 13 kW a zasięg wynosił - 100 km na detektor, a na odbiornikach lampowych stacja warszawska była słyszalna prawie w całej Europie.
Pilną sprawą była teraz rozbudowa małego studia radiowego. PR wykupiło, początkowo tylko trzy niższe poziomy, w 5-cio piętrowym budynku mieszkalnym przy ul. Zielnej 25 (obecnie pusty plac). Przeniesienie rozgłośni nastąpiło w maju 1929 roku. Znalazło się tutaj 5 studiów, największe - orkiestrowe, z balkonem dla publiczności o objętości 1050 m3, kameralne, literackie, odczytowe i małe studio spikerskie. Zainstalowano nową amplifikatornię wraz ze stołem manipulacyjno-kontrolnym. Rozgłośnia na Kredytowej została zlikwidowana i zainstalowały się tam inne komórki PR.
Polskie Radio 30 lipca 1929 roku otrzymało nową koncesję na 20 lat (do 1949 roku), anulowano przy tym poprzednią z 1925 roku przyznaną na 10 lat. 

Nazwa stacji "Warszawa I" jest w owym czasie umowna, ponieważ na początku istniała tylko jedna stacja warszawska, nazwa ta pojawiła się z chwilą  uruchomienia drugiej, lokalnej stacji warszawskiej "Warszawa II".


          Nowa koncesja otrzymana w 1929 roku nakładała na PR obowiązek wybudowania w Warszawie stacji o mocy 120 kW, obejmującej całą Polskę. Dla wykonania tego ambitnego zadania PR SA zaciągnęło na ten cel w Wielkiej Brytanii długoterminową pożyczkę, z terminem spłaty ostatniej raty w 1942 roku. Zamówiło przy tym nadajnik 120 kW w angielskiej firmie Marconi Wireless Co. Ltd., ale urządzenia towarzyszące miały zostać wyprodukowane w kraju.
Na lokalizację stacji nadawczej wybrano wieś Łazy pod Raszynem, przy drodze Warszawa - Katowice, odległą o ok. 23 km od centrum Warszawy. Taka lokalizacja nie będzie przeszkadzała mieszkańcom w odbiorze odległych stacji, a także planowanej, lokalnej stacji warszawskiej. Już w marcu 1930 roku, na zakupionej działce o powierzchni18,5 ha, rozpoczęto budowę dużego budynku stacyjnego o kubaturze 3.380 m3.
Równocześnie budowano linię energetyczną z pobliskiej Elektrowni Okręgu Warszawskiego w Pruszkowie, podstację energe-tyczna o mocy 1 MW, a także studnie artezyjską oraz chłodnie kominową dla systemu chłodzenia lamp. Aparatura była montowana od września do grudnia 1930 roku przez angielskich i polskich specjalistów. Następnie trwały próby techniczne aż do osiągnięcia pełnej mocy 120 kW i stacja stopniowo przejmowała pracę nadajnika z Mokotowa.
Nowy nadajnik pracował na falach długich 1339 m.
Antena typu T została rozwieszona pomiędzy dwoma masztami o wysokości 200 m i rozstawie 280 m i była to najwyżej na świecie zawieszona antena. Czworoboczny maszt u podstawy zakończony był kulą o średnicy 20 cm, stojącą we wklęsłym łożysku, ustawionym na dwóch warstwach izolatorów o średnicy 15 cm (12 szt.). Takie rozwiązanie zapewniało swobodne, naturalne odchylenia trzonu masztu od pionu. Maszt utrzymywany był przez 4 poziomy odciągów, kotwionych po dwa do jednego z sześciu żelbetowych fundamentów. Stalowe liny odciągowe wykonano na placu budowy, każda składała się
z 50 - 60 drutów 4 mm, ułożonych wzdłuż (skrętka wykazuje zbyt dużą rozciągliwość) i wiązanych co kilka metrów. Ciężar masztu wynosił ok. 90 ton a 12 szt. odciągów ponad 30 ton. Montaż masztów trwał ok. 6 m-cy, a wykonała jego f-ma Cegielski z Poznania. Antena teowa z 4 linek poziomych i 4 pionowych a całość była podnoszona i opuszczana przez dwie wyciągarki elektryczne przesuwające się wewnątrz masztów. W zimie, dla ochrony przed sadzią linki były nagrzewane prądem elektry-cznym. Cała stacja nadawcza pobierała ok. 530 kW energii elektrycznej.

                 Uroczyste otwarcie 120 kW stacji nadawczej w Raszynie nastąpiło 24 maja 1931 roku. Była to wtedy najsilniejsza stacja radiofoniczna w Europie. Zasięg detektorowy obejmował prawie całą Polskę (takie były założenia) a dla odbiorników lampowych zapewniał bardzo dobry odbiór w całej Europie.
Dotychczasowy nadajnik 12 kW z Mokotowa zakończył pracę, ale na przełomie roku 1933/34 został przebudowany pod kierownictwem inż. Siemiona Aisensteina i zainstalowany w Poznaniu.
W trakcie budowy stacji raszyńskiej PR wykupiło pozostałe piętra budynku przy ul. Zielnej i w okresie grudzień 1930 - kwiecień 1931 rok dokonało dalszej rozbudowy urządzeń emisyjnych. Do grudnia 1935 roku dokonano przebudowy dużego studia muzycz-nego. Zlikwidowano tłumiące draperie i kotary, a także wielki kryształowy żyrandol. Zainstalowano w różnych punktach kilka mikrofonów. Poprawiło to znakomicie akustykę studia. Wkrótce przebudowano też malutkie studio spikerowskie.
Stacja raszyńska stracił wkrótce swój prymat w Europie, a stały rozwój radiofonii i postęp techniczny wymagał nowych działań. PR przystąpiło więc do kolejnego wielkiego zamierzenia inwestycyjnego - zwiększenia mocy stacji długofalowej do 600 kW.
Prace rozpoczęły się w sierpniu 1938 roku i do sierpnia 1939 r. przy istniejącym budynku dobudowano nowy o kubaturze 7.000 m3, co razem stanowiło 10.800 m3. Dostarczono i zainstalowano także wiele urządzeń, a poniesione nakłady wynosiły
ok. 1,8 mln zł. Trzeba dodać, że projekt oraz budowa tej wielkiej stacji, tak jak i wielu poprzednich krajowych, był realizowany w Wydziale Budowy PR, mieszczącym się w Warszawie na Fortach Mokotowskich. 
Niestety, wybuch wojny przerwał realizację tego wielkiego zadania.

1. Sygnał rozgłośni krakowskiej

2. Województwo krakowskie PR, 1938

3. Mikrofon pod Wawelem

4. Hejnał z wieży mariackiej. 1927

5. Maszynka sygnałowa

             Po uruchomieniu rozgłośni w Warszawie przyszła kolei na Kraków.
W Warszawie, na Forcie Mokotowskim, PR wybudowało pierwszą własną stację nadawczą z nowym nadajnikiem Marconiego o mocy 10 kW. Natomiast nadajnik pracujący dotąd w obiekcie PTR przeznaczony został dla stacji krakowskiej.
We wrześniu 1926 przyjeżdża do Krakowa delegacja PR, która od T-wa Wzajemnych Ubezpieczeń „Florianka”, wynajmuje na potrzeby rozgłośni parter narożnego budynku przy ul. Basztowej 9, róg Krowoderskiej. Natomiast od miasta, dla instalacji stacji nadawczej, wydzierżawia niewielki bastion fortyfikacji poaustriackich na malowniczym wzgórzu Zwierzynieckim, nieopodal Kopca Kościuszki, adres ul. Jacka Malczewskiego 45. Prace w obu lokalizacjach wkrótce zostały rozpoczęte. Rozgłośnia zajęła
5 pokoi w największym urządzono duże studio przedzielane, zależnie od potrzeb, na dwie części kotarą. Na sporym drewnianym stojaku zawieszony był jedyny w rozgłośni mikrofon, a na fortepianie stał jeszcze gramofon tubowy. Obok znajdowała się amplifikatornia, a przejście do niej odbywało się o dziwo przez studio, dalej znajdowały się biura. Na sąsiednim budynku T-wa zainstalowano cztery „gigantofony” (megafony) Marconiego, jednak wkrótce zostały zdemontowane z uwagi na niszczenie zieleni Plant przez gromadzące się tłumy słuchaczy.

6. I siedziba rozgłośni ul. Basztowa 9

7. Przed rozgłośnią, w środku Z. Chamiec, 1932

8. Siedziba II rozgłośni, ul. Pędzichów-Boczna. 1935

9. Studio w I rozgłośni. 1927

         Montażem nadajnika kierował  przybyły z Warszawy inżynier Józef Miński oraz Władysław Cetner. Cała operacja, łącznie z demontażem, przebiegała bardzo szybko i już 15 lutego 1927 r. pierwsza stacja regionalna „wyszła” w eter z mocą 1,5/1,8 kW. Początkowo pracowałana fali 422 m, a sporo słuchaczy widziało w tym dyskryminację Krakowa – nawet falę dostaliśmy krótszą niż Warszawa (1111 m). 
Regularną pracę krakowskie radio rozpoczęło 1 marca 1927 r.
Stację nadawczą zainstalowano w adaptowanych trzech pomieszczeniach fortecznych, w jednym znalazł się nadajnik Marconi’ego, w drugim baterie akumulatorów, a w kolejnym prądnice i generatory. Obok budynku postawiono dwa stalowe maszty
o przekroju kwadratowym i wysokości 60 m, pomiędzy którymi rozciągnięto antenę typu T. Dzięki tej lokalizacji antena górowała zdecydowanie nad miastem. Długość fali radiostacji była często zmieniana i zasięg odbioru detektorowego wahał się
od 20 do 40 km, a dla odbiorników lampowych wynosił ok. 300 km.

10. I stacja nadawcza, wzgórze Zwierzynieckie. 1927

11. I stacja, w forcie. 1927

12. I nadajnik. Marconi, 1,5 kW

          Na stanowisko dyrektora rozgłośni PR powołało dotychczasowego dyrektora banku  Bronisława Winiarza. Nastąpiło to z rekomendacji siostry członka Rady Nadzorczej PR płk. Tadeusza Jawora - Stefanii Jaworównej, która została sekretarką.
B. Winiarz okazał się bardzo zdolnym organizatorem i jako jedyny z dyrektorów rozgłośni pełnił tę funkcję aż do wybuchu wojny. Kierownikiem technicznym został inż. Józef Miński, który w 1929 r. przeniesiony został do Lwowa, w dziale technicznym pracowali także inż. Piotr Solecki, inż. Aleksander Janik, Adolf Hertzig, Stanisław Spychowski i początkowo Włodzimierz Strycki. Pierwszą spikerką, „radiowieszczką Krakowa”, została Lena Meyerholdowa.
W dziale odczytowym kierowanym przez prof. dr Jana Nowaka udało się pozyskać do radiowych audycji wybitnych naukowców z talentami popularyzatorskimi. Wymienić tu należy m.in.: prof. prof. Michała Siedleckiego, Witolda Wilkosza i Władysława Szafera. Dzięki temu rozgłośnia wspomagała programowo inne stacje, w tym Warszawę.
Także programy literackie zgromadziły przed swoim mikrofonem znakomite krakowskie środowisko artystyczne.
Programem muzycznym kierował muzykolog prof. Zdzisław Jachimecki, a organizowane koncerty zgromadziły  artystów tej klasy co: Jan Kiepura, Irena Dubiska, Olga Didur, Ewa Bandrowska–Turska i Wanda Wermińska. Transmitowano także muzykę taneczną z restauracji „Pavillon” w wykonaniu orkiestry pod kierownictwem Zdzisława Górzyńskiego. Jednak rozgłośnia krakowska nie posiadała nigdy własnej orkiestry. Powoli gromadzono własną płytotekę, z uwagi na wysokie ceny dobrych płyt: 18-20 zł. Zdołano jednak zgromadzić spory zbiór - ok. 3.000 szt.  Najczęściej więc korzystano z zasobów sklepów muzycznych w zamian za reklamy handlowe.
Jedną z ciekawszych pozycji programowych były sobotnie „Przeglądy polityki zagranicznej” prowadzone przez dr Jana Regułę będące nowością w programach PR, niestety program przejęty został po kilku latach przez Warszawę.
Kontakt ze słuchaczami zapewniała „Skrzynka pocztowa” w osobie Stanisława Broniewskiego, który prowadził ją do wojny nadając aż 520 audycji. Bardzo aktywny w rozgłośni był dział sportowy, który przeprowadził wiele trudnych i ciekawych transmisji
z imprez sportowych. Nad programem rozgłośni czuwała operatywna Rada Programowa pod przewodnictwem Prezydenta miasta – inż. Karola Rollego.
Trudną i skomplikowaną transmisję przeprowadziła rozgłośnia już na początku swojej działalności, w czerwcu 1927 r. Była to radiofonizacja krakowskiej trasy przewiezienia na Wawel sprowadzonych do kraju zwłok Juliusza Słowackiego. Dużą ciekawostką pochodzącą z tego czasu okazała się rola trzech megafonów zainstalowanych wówczas na wieży Mariackiej. Przypadkowe połączenie jednego z nich w amplifikatorni pokazało, że jest on także doskonałym mikrofonem. Przez lata na tle hejnału usłyszeć można było autentyczny Kraków - gwar Rynku, stuk kopyt końskich o bruk z przejeżdżającej dorożki czy dźwięk tramwaju. Dźwięki te chwytał megafon umieszczony najniżej, natomiast dwa pozostałe zamocowane u góry, obok trębacza nadawały hejnał wraz z dźwiękami towarzyszącymi. Instalacja ta działała doskonale do wojny, kiedy to nastąpiła pięcioletnia przerwa w transmisji.

Dużym problemem krakowian były silne zakłócenia radiowe pochodzące od sieci tramwajowej, ale głównie ze strony stacji radiotelegraficznej na Dębnikach. Była to stara stacja Telefunkena należąca do Poczty Polskiej, jeszcze systemu iskrowego, która później na mocy porozumienia nadawała tylko w nocy.

Obsadę rozgłośni wg stanu na koniec 1933 roku przedstawia poniższa tabela. Widać z niej wyraźnie, że personel rozgłośni był nader skromny.
Wydział administracyjny:
Bronisław Winiarz – kierownik rozgłośni, Zofia Witkowska – urzędniczka, Stanisław Olkusznik – urzędnik
Wydział programowy:
Jan Reguła – ref. odczytowy, Kamila Chomówna – urzędniczka, Ewa Fryzówna – sekretarka programowa, Lena Meyerholdowa – speakerka, Alfred Woycicki – speaker, Henryk Szatkowski – ref. sportowy, Ludwik Szczepański - ref. prasowy
Wydział techniczny:
Józef Miński – kier. techn. Piotr Solecki – z-ca kier., Aleksander Janik, Adolf Hertzig, Fryderyk Stark, Stanisław Sychowski – inż. dyżurni; Leonard Czupryk, Włodzimierz Strycki, Kazimierz Osiejewski – techn. dyżurni.

Wydział informacyjny i odczytowy:
Stanisław Broniewski

   Cały program nadawany był wówczas na żywo i wszystkie audycje po emisji „rozpływały się” w eterze. Dopiero w 1935 r. rozgłośnia otrzymała Mellograf do zapisu na płytach miękkich, niestety jedna płyta pozwalała na zapis 3 minut nagrania i tylko kilkukrotne odtwarzanie. Nic więc dziwnego, że na wszystkich stacjach było sporo przerw w nadawanych audycjach. Dopiero później wyposażono rozgłośnię w aparaturę Neumanna zapisującą na płytach twardych.
Przerwy wypełniały sygnały dźwiękowe pozwalające także identyfikować stacje nadawcze. Sygnałem krakowskiej stacji był początek kuranta odgrywany przez skonstruowaną w tym celu gitarową pozytywkę.
Hejnał z wieży Mariackiej zagościł na stałe w programie stacji od 23 października 1927 r. i grany był o godz. 20.00,  a już w listopadzie także o godz. 12.00.

           W 1935 r. Kraków otrzymał nową rozgłośnię urządzoną w willi przy ul. Pędzichów - Boczna (Zygmunta Wróblewskiego) 6. Były tu już 3 nowoczesne studia: duże muzyczne o pow. 78 m2, mniejsze literackie i kameralne 49 m2 oraz spikerskie. 
Na parterze znajdowała się także reżysernia i amplifikatornia. Piętro zajmowały pokoje redakcyjne, sekretariat i gabinet dyrektora.
Wkrótce rozgłośnia uruchomiła w ogrodzie „czwarte studio”. Rozpoczynało pracę najwcześniej – stąd nadawano poranne ćwierkanie ptaszków, na tle którego spiker życzył słuchaczom dobrego dnia, podawał stan pogody oraz program audycji na dzień bieżący. Tutaj na estradzie, z udziałem publiczności, wykonywano wieczorne audycje muzyczno-poetyckie, w oprawie kwitnących kwiatów, zapachu maciejki i świętojańskich robaczków, a nastrój udzielał się wykonawcom oraz widzom i słuchaczom.  

13. Studio koncertowe II rozgłośni

14. Transmisja z ogrodu radiowego

15. Przebudowany budynek radiostacji .1937

16. Przebudowany budynek radiostacji - back1937

          Kolejna modernizacja, to uruchomienie 1 grudnia 1937 r. nowego, wyprodukowanego przez Polskie Radio nadajnika o mocy 10 kW, zainstalowanego także na Zwierzyńcu. Na jego potrzeby wzniesiono nowoczesny budynek stacyjny o kubaturze
2.200 m3. Powstał on przez zgrabną nadbudowę i niewielką rozbudowę istniejącego obiektu fortecznego. Na parterze pozostał stary nadajnik, który po remoncie pełnił funkcje rezerwy. Natomiast nowe urządzenia nadawcze znalazły się na I piętrze.
Obok budynku zbudowano basen z zewnętrzną chłodnicą wody dla lamp mocy. System antenowy także został zmodernizowany, a wykorzystano przy tym istniejące maszty. Maszt przy budynku był elementem promieniującym, zasilanym równolegle
i uziemionym u podstawy, drugi maszt pełnił rolę reflektora.
Dosyć późno rozgłośnia otrzymała połączenie kablową linią radiową z Warszawą, natomiast połączenia do innych stacji pozostały na dotychczasowych liniach telefonicznych często napowietrznych. Ponieważ opłaty za te połączenia (płacone Poczcie Polskiej, której częścią było PR) były wysokie, do części retransmisji wykorzystywane były niższej jakości połączenia radiowe wykorzystując zwykły radioodbiornik.

17. Amplifikatornia w rozgłośni

19. X lat rozgłośni. "Antena". 1937

W 1938 roku personel rozgłośni to:
Dyrektor – Bronisław Winiarz, sekretarz – Alfred Woycicki, Wydział Programowy – Stanisław Broniewski, Adam Kopyciński – referent muzyczny, Krystyna Krupińska – referent audycji dziecięcych, Jan Reguła – referent odczytowy, Bronisław Pągowski – referent aktualności, Wydział Techniczny – Karol Klimsza (wg Rad. Infor. PR 1938).
Abonenci radiowi krakowskiej Dyrekcji Poczty: 1 styczeń 1927 – 2.311, 1928 – 16.133, 1931 – 29.646, 1935 – 80.051 (w tym Kraków – 15.542). Nie było to dużo, zważywszy, że stopień zradiofonizowania – gęstość radiofoniczna, wynosiła
2,1 ab/100 mieszkańców, przy średniej krajowej 2,5 ab/100 mieszk.
We wrześniu 1938 rozgłośnia przeprowadziła interesującą transmisję - start balonu stratosferycznego z hali Chocho-łowskiej pod Zakopanem. Niestety start był nieudany, skorzystali jedynie filateliści z okolicznościowych materiałów poczty balonowej.
Także w 1938 PR rozpoczęło budowę własnego gmachu rozgłośni przy ul. Mochnackiego w pobliżu Cytadeli, oddanie planowano na koniec 1939 roku.       

            W sierpniu nastrój w rozgłośni przestał być wakacyjny, a stał się poważny, kilka osób spośród personelu zostało zmobilizowanych. Nawiązano kontakt z LOPP, poczyniono zakupy koniecznego podstawowego wyposażenia, lecz nie przewidziano najważniejszego - rezerw technicznych urządzeń tak dla stacji nadawczej jak i rozgłośni. Krakowska stacja nie dysponowała także żadnym sprzętem krótkofalowym. Na dodatek, kilka miesięcy wcześniej, PR przeniosło kierownika wydziału technicznego
inż. Klimszę do Katowic. Był doskonałym fachowcem i organizatorem, a na jego stanowisko wyznaczono osobę nie do końca odpowiedzialną.
          Pierwszego września niemieckie bombardowania przerwały połączenie kablowe z Warszawą, pozostał nasłuch radiowy. Drugiego dnia ok. godz. 16 nalot na stację nadawczą uszkodził maszt, na szczęście reflektorowy, a także część aparatury, stacja zamilkła. Jednakże po ok. trzech godzinach personel uruchomił ją ponownie. Trzeciego września stacja nadaje nadal, załoga przewozi aparaturę teletransmisyjną do kościoła Mariackiego dla transmisji nabożeństwa nazajutrz. W niedzielę mimo silnych nalotów transmisja z kościoła została przeprowadzona, a kazanie nadane ze studia. Aparatura ta, ukryta w kościele, przetrwała całą okupację i wykorzystana została w 1945 r. do pierwszych transmisji.
Rozgłośnia nie posiadała żadnych planów na wypadek wojny, nie zabezpieczono również pieniędzy z konta firmowego. Jeszcze w niedzielę 4 września rozpoczyna się chaotyczna ewakuacja personelu, do dyspozycji był tylko jeden samochód transmisyjny. Pozostały na stanowisku zastępca dyrektora S. Broniewski ogłasza wieczorem zawieszenie działalności rozgłośni. Pracownicy rozpoczęli niszczenie aparatury – lamp nadawczych, połączeń i planów, a część przedmiotów przenieśli do domów. Niestety pozostało wiele dokumentów, nagrań radiowych oraz płytoteka muzyczna. Ostatnia grupa pracowników opuszcza pieszo rozgłośnię w poniedziałek ok. godz. 13, część pozostaje w Krakowie.
Niewielu dociera do Baranowicz i później powraca, niektórzy przez Rumunię wyjeżdżają za granicę.

20. Rozporządzenie radiowe z 10.X.1939

21. Szkic radiostacji, GG, 1943

22. Widok satelitarny stacji

1. Sygnał rozgłośni poznańskiej

2. "Radjo stacja 14 pa. p. Wlkp."

3. Województwo poznańskie, PR 1938 r.

            Mniej więcej sto lat temu  wśród ludności wielkopolskiej dominowało przekonanie o konieczności samopomocy zamiast liczenia na realne wsparcie z zewnątrz. Istniał swoisty kult „pracy organicznej”,  porządku i pracowitości. Dlatego później, w połowie lat dwudziestych, z prawdziwym oburzeniem obserwowano w Poznaniu perypetie związane z narodzinami radia i radiofonii w Polsce, słusznie zauważając, że nasze państwo było w tej dziedzinie wyjątkowo zacofane. 
Zakulisowe działania związane z przyznaniem koncesji na eksploatację i budowę radiostacji i radiofonii w Polsce oraz związane z nimi sprzeczne  informacje komentowano w Poznaniu z niezrozumieniem, a nawet pogardą. Ostatecznie postanowiono samodzielnie stworzyć rozgłośnię w Poznaniu, a spółka PR zgodziła się  na zawarcie umowy  subkoncesyjnej.
Idea założenia broadcastingu poznańskiego pojawiła się  w sierpniu 1925 roku. Jej inicjatorem był ówczesny  starosta powiatu zachodnio-poznańskiego, następnie radca Urzędu Wojewódzkiego, Stanisław Ziołecki. Znalazł on poparcie w Związku Powiatów Wielkopolskich. Otrzymał  również   pomoc ze strony Radcy wojewódzkiego,
dra Hempowicza, oraz ówczesnego prezydenta miasta Poznania, Cyryla Ratajskiego. Cyryl Ratajski skłonił z kolei do współudziału Związek Miast Wielkopolskich.
Na jednym z posiedzeń komitetu organizacyjnego powstała spółka z ograniczoną poręką - Radjo Poznańskie, którego podstawą stały się udziały  niemal wszystkich samorządów wielkopolskich, tj.  zarówno powiatów, jak i miast. Najwyższą władzą Spółki było walne zgromadzenie udziałowców, władzę w okresach między walnymi zgromadzeniami sprawowało Kuratorjum, w skład którego wchodzili  dwaj przedstawiciele PR oraz dwaj  przedstawiciele Radia Poznańskiego. Członkowie Kuratorjum wybierali spośród siebie prezesa. Właścicielem poznańskiej radiofonii stał się Związek Samorządów Wielkopolskich - organizacja społeczna.  Kapitał Spółki wynosił wówczas 239 tys. złotych w złocie. Następnie, w dniu 11 czerwca 1926 r.  Spółka Radio Poznańskie zawarła  subkoncesyjną umowę notarialną z PR. Przewidywano, że PR może wykupić aktywa Radja Poznańskiego po upływie 2 lat. Gdyby jednak zakup nie nastąpił po  upływie dalszych 4 lat, koncesja przeszłaby na Radjo Poznańskie.
Pod koniec 1926 r. rozpoczęto budowę stacji nadawczej. Obiekt usytuowany został przy ul Bukowskiej 53 (dziś w tym miejscu znajduje się konsulat Federacji Rosyjskiej). Wybudowano budynek stacyjny, w którym prócz pomieszczeń technicznych znalazło się także mieszkanie zawiadowcy stacji. Postawiono dwie stalowe wieże o wysokości 58 m,  przy kwadratowej podstawie 11 m. Pomiędzy wieżami rozpięto 6-cio przewodową antenę typu „T”. W grudniu 1926 r.  rozpoczęła się budowa radiostacji, która została wyposażona w aparaturę firmy Western Electric Company o mocy 1,5 kW. Zestaw składał się 3 stojaków, a ostatnia lampa (oscylatora głównego) chłodzona była wodą. W kwietniu 1927 montaż zakończono.

4.Budowa I stacji nadawczej przy ul. Bukowskiej, 1927

5. Pierwsza stacja nadawcza.1928 r.

6. Plac Wolności. Pierwsza audycja nadawana przez megafony RP. 24 kwiecień 1927 r.

7. Budynek rozgłośni iluminowany z okazji 50-lecia żarówki. Pl. Wolności 11. październik.1929 r.

        Rozgłośnię usytuowano w zaadoptowanych pomieszczeniach na II piętrze budynku byłego teatru miejskiego przy Placu Wolności 11, na skrzyżowaniu z ul. Ratajczaka 44 Przetrwała ona w tej lokalizacji aż do II wojny.  Rozgłośnia dysponowała studiami: wielkim 10 m x 11 m i małym 7 m x 7 m oraz osobnym studiem odczytowym. Znalazły się tam także: amplifikatornia, pokój speakerski,  pomieszczenia redakcyjne, poczekalnia z czytelnią, administracja, biura poszczególnych wydziałów oraz redakcja Tygodnia Radjowego. Pod względem lokalowym było to bardzo skromne wyposażenie w porównaniu z  innymi  rozgłośniami. Już w czasie Wielkanocy rozpoczęto transmisję uroczystości kościelnych.
Oficjalne otwarcie rozgłośni nastąpiło  24 kwietnia 1927 r. o godz. 17.00, a stację można było usłyszeć na fali 270,3 m. Tego dnia nadano między innymi bezpośrednią transmisję opery z Teatru Wielkiego na stację warszawską i krakowską.
Audycje transmitowane były tego dnia również na tzw. gigantofony, czyli megafony, ustawione na Placu Wolności w Poznaniu. Pierwszym dyrektorem został Kazimierz Okoniewski, kierownikiem wydziału programowego Zdzisław Marynowski.
Działowi odczytowemu szefował  Emil Zegadłowicz, a  muzycznemu – Franciszek Łukasiewicz. Kierownikiem stacji nadawczej został Romuald Jungermann, a amplifikatorni Franciszek Wąsik. Dział literacki i prasowo-propagandowy oraz naczelną redakcję ilustrowanego czasopisma „Tydzień Radjowy” powierzono red. Zenonowi Kosidowskiemu. Najbardziej znanymi obwieścicielami, czyli spikerami stali się na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych Antoni Chocieszyński i Gabriela Krygier-Biernacka.

 

8. Duże studio radiowe. 1928 r.

9. Małe studio radiowe. Lata 1920.

10. Koncert na X-lecie PR. Orkiestra F. Kowalika. 1937 r.

11. X-lecie rozgłośni. 1937 r.

           Radjo Poznańskie mogło poszczycić się następującymi działaniami i  osiągnięciami:
- rozgłośnia jako pierwsza w Polsce rozpoczęła transmisję mszy świętej przez radio. Już tydzień przed oficjalnym uruchomieniem stacji, w dniach 16-18 kwietnia 1927, transmitowała wielkanocne uroczystości kościelne z katedry. "W Polsce niedarmo wybija  się Poznań ze swojem przdsiębiorczem surdutowem duchowieństwem na stolicę polskiego katolicyzmu. Więc i na polu radja Ostrów Tumski łamie jednym zamachem ostrze uprzedzeń antyradjowych, zastosowując w najstarszej katedrze polskiej nowoczesny ten wynalazek,  entuzjazmował się ks. Nikodem Cieszyński, znany przedwojenny kaznodzieja. Pieśni religijne śpiewał chór katedralny pod kierownictwem ks. dra Wacława Gieburowskiego. Transmisje te stały się potem znane  w Polsce i na świecie.
Do tradycji tego chóru nawiązywał bezpośrednio późniejszy, powojenny  chór S. Stuligrosza „Poznańskie Słowiki”;                                      
- wydawanie czasopisma „Tydzień Radjowy”.  Pismo to zaskakuje szczególnie wysokim poziomem redakcyjnym i merytorycznym. Pierwszy numer ukazał się  już 24 kwietnia 1927, a ostatni 27 grudnia 1931. Publikowano tu informacje dotyczące programu audycji radiowych oraz ich wykonawców; znajdujemy tu także wiele rzetelnych  wiadomości związanych z radiem i radiofonią w Polsce i na świecie;                            
- jako pierwsze w Polsce radio poznańskie, pod koniec lipca 1927 r.,  wprowadziło do stałego programu codzienne nadawanie sygnału czasu. Odbywało się to z obserwatorium astronomicznego Uniwersytetu Poznańskiego w Górczynie, a dokładność wynosiła wynosiła nie mniej niż 2-3 sek;                        
- w styczniu 1928 r. Radjo Poznańskie jako pierwsze w Polsce  wprowadziło do programu gimnastykę poranną w opracowaniu prof. Józefa Waxmana;
- w kwietniu 1929 roku wprowadzono do użytku niecodzienną, unikatową  aparaturę sytemu Fultona. Urządzenie to pozwalało na  przekazywanie na odległość  obrazów drogą radiową. Podczas trwania Powszechnej Wystawy Krajowej w roku 1929                    przeprowadzono 364 transmisje i  wysłano ok. 850 obrazów;                                                                                                   
- niezwykłym wydarzeniem w dziejach Radja Poznańskiego była pierwsza w Polsce transmisja meczu piłki nożnej, przeprowadzona przez słynnego później Ludomira Budzińskiego. 11 sierpnia 1929 r.  Poznańska Warta grała przeciwko ówczesnemu mistrzowi Holandii, „Philips” Eindhoven i wygrała 5:2!                 
- w październiku 1929 roku zbudowano - inż. Jungermann, we własnym zakresie i uruchomiono pierwszą w Polsce krótkofalową stację radiofoniczną o mocy 0,4 kW, następnie zbudowano kolejną o mocy 0,75 kW, która w styczniu 1930  rozpoczęła                regularne nadawanie programu dwa do trzech razy w tygodniu, Do kiedy nadawała ?                                          
- w lipcu  1930 roku Radjo Poznańskie przeprowadziło pierwszą bezpośrednią transmisję za granicę do ponad 100 rozgłośni europejskich i amerykańskich. Transmitowano uroczystość odsłonięcia pomnika prezydenta USA, Woodrowa Wilsona;
- 24 kwietnia 1931 miało miejsce otwarcie jedynego w Polsce muzeum radiowego. Według Tygodnia Radjowego, było to  drugie takie muzeum w Europie, a trzecie na świecie.  Poznański Magistrat przeznaczył na  ten cel  pomieszczenia  na drugim piętrze gmachu biurowego Miejskiego Urzędu Targów Poznańskich przy ul. Marszałka Focha 18 (dziś ul. Głogowska).       
    

12. Pierwszy nadajnik. Western Electric Co. 1927 r.

13. Amplifikatornia rozgłośni. Lata 1920.

14. Aparatura systemu Fultona. 1929 r.

15. Muzeum radiowe 1931 r.

        Jeszcze przed uruchomieniem radia powstały w Poznaniu wytwórnie aparatów radiowych, a niektóre z nich reprezentowały wysoki poziom techniczny i wzorniczy. Należały do nich np.: Radjo, Radius i Radjofon (zob. zakładka "Literatura").
Poznańskie środowisko krótkofalowców miało duży wpływ na kształt radiofonii poznańskiej także poprzez swoje czasopisma np Radjo Polskie (zob. zakładka "Producenci\Inne").
Zasięg detektorowy pierwszej stacji wynosił 30 km, a przy 2-lampowym odbiorniku – do 150 km.
Na początku 1927 w województwie poznańskim było  2.626 radioabonentów,  w maju – 4.982. Pod koniec 1927 roku, a więc roku uruchomienia radiostacji, było ich już ponad  16.630. W styczniu 1928 liczono 17.718. Z kolei  w roku 1932 było 
w Wielkopolsce  30.600 zarejestrowanych abonentów, co w obliczu kryzysu gospodarczego można uznać  za olbrzymie  osiągnięcie Radja Poznańskiego.  Od czasu przejęcia Radja Poznańskiego przez PR, liczba ta nadal rosła. Przykładowo w roku 1935 zanotowano 42 tysiące, a w lipcu 1939 roku ok. 75 tysięcy abonentów.  Gęstość radiofoniczna w Polsce wynosiła w kwietniu 1939 wynosiła - 3, 09 ab./100 mieszkańców.  W dużych miastach średnio wynosiła 6,7, na wsi 1,5. W kwietniu  1938 najwyższą gęstość miały miasta: Katowice -  10,9, Warszawa -  7,6.  Poznań był na trzecim miejscu  - gęstość 7,1 ab./100 mieszkańców. Interesujące są dane dotyczące gęstości radiofonicznej  na terenie poszczególnych ówczesnych Dyrekcji Poczt i Telegrafów. Pierwsze miejsce w tym czasie zajmował okręg katowicki – gęstość 6,8, następnie bydgoski – 5,1, na trzecim miejscu był okręg poznański. W  kwietniu 1938 gęstość radiofoniczna wynosiła tu 3,6 ab./100 mieszkańców.
           Sytuacja finansowa Radja Poznańskiego niemal od początku nie była najlepsza.  Umowa subkoncesyjna z PR nakładała na Spółkę poważne obciążenia finansowe, w poważnym stopniu ograniczające jego wydatki. Polskiemu Radiu wypłacano aż 20% dochodu z reklam i abonamentu, Państwu kolejne 20%. Po kilku latach Państwo otrzymywało 15%, a Polskie Radio aż 25%. Udziałowcom wypłacano 12% dochodu. Kolejny problem stanowiło tzw. radiopajęczarstwo - zjawisko nierejestrowania radioodbiorników i niepłacenia abonamentu. Starano się polepszać kondycję  finansową  poprzez emisję reklam. Wielki kryzys gospodarczy z roku 1929 okazał się być rujnujący dla wszystkich dziedzin życia gospodarczego i społecznego, również
w Wielkopolsce. Regres związany z finansami  i ogólnym kryzysem  w Radjo Poznańskim rozpoczął się w 1930 roku. Skutkiem tego  1 października 1933 Radjo Poznańskie zostało przejęte przez  PR, zgodnie z wcześniejszą  umową subkoncesyjną.  Wykupiony został zarówno  majątek, jak i wszelkie prawa. W tym samym roku nowym dyrektorem został Zenon Kosidowski.

16. II stacja nadawcza na Cytadeli. Lata 1930.

17. Radiostacja na Cytadeli. 1933

18. Nadajnik Marconi 16 kW na II stacji. Lata 1930.

19. III nadajnik, 50 kW, PR, 1938

20. Pierwsze audycje Radia Poznańskiego. Kwiecień 1927 r.

21. Odbiornik f-my Radjofon. Poznań, 1935 r.

22. Program, 7.IV. 1935

          Równocześnie we wrześniu 1933 r. PR rozpoczęło budowę nowego nadajnika o mocy 16 kW, oddano go do użytku 26 lutego 1934 r., a stacja pracowała już teraz na fali 345,6 m. Była to nowoczesna aparatura firmy Marconi z modulacją szeregową zastosowaną po raz pierwszy w Europie.  Złożona automatyka umożliwiała całkowite sterowanie ze stołu kontrolnego. Stacja nadawcza została ulokowana na wzgórzu Cytadeli. Wznosiły się  tam trzy stalowe maszty o wysokości 85 m, ustawione na izolatorach i utrzymywane stalowymi odciągami. Tworzyły one trójkąt równoboczny, w środku którego zawieszona była  pionowa antena. Początkowo była to antena ćwierćfalowa do której dodano następnie reflektor. Urządzenia stacji nadawczej zainstalowano w betonowym bunkrze. W sali  aparatury nadawczej znajdowały się trzy duże metalowe szafy, a w środku sali stał stół kontrolny. Na prawo od stołu umiejscowiono odizolowany „driver” z generatorem fali nośnej. Stałość fali osiągnięto przez stabilizację drgań kryształem kwarcu. Oscylator razem z płytką kwarcową umieszczono w hermetycznej,  metalowej obudowie, termicznie odizolowanej od otoczenia. Cztery lampy mocy typu CAT6 chłodzono wodą destylowaną. Stacja zasilana była
z elektrowni miejskiej przewodem trójżyłowym o napięciu 6.000 V. Zasięg stacji wzrósł znacznie i dla detektora wynosił już ok. 75 km. Stary nadajnik z ul. Bukowskiej  zdemontowano i przekazano do Politechniki Warszawskiej, gdzie odegrał jeszcze chlubną rolę we wrześniu 1939 r.

         W roku 1935 kierownikiem literackim został Michał Melina – znany i ceniony kierownik Teatru Wyobraźni (słuchowisk) Polskiego Radia z Warszawy oraz reżyser radiowy. W połowie lat trzydziestych najbardziej znanymi spikerami byli: Alfred Sikorski (wybrany w drodze plebiscytu), Joanna Poraska oraz Jan Cieślewicz. W roku 1937 kolejnym dyrektorem został Zdzisław Marynowski. W lutym 1938 roku, pod kierownictwem dr inż. Mariana Rajewskiego  zamontowano nową, 50 kilowatową stację,
a uruchomienie jej nastąpiło 4 kwietnia 1938 r. Mieściła się ona w tej samej lokalizacji i korzystała z tych samych masztów, unowocześniono jednak system antenowy. Co ciekawe, nadajnik wyprodukowano w kraju w Wydziale Budowy PR w Warszawie. Analogicznie, 50 kW nadajniki, przeznaczono dla Lwowa, Wilna, Katowic, Baranowicz i Łucka. W styczniu 1938 do rozgłośni wprowadzono do użytku urządzenie służące do nagrywania audycji na płytach miękkich (decelitowych), a rok później - wóz transmisyjny na bazie samochodu Chevrolet. W tym czasie najbardziej cenionymi spikerami byli Halina Słomczyńska oraz  nadal Jan Cieślewicz i Alfred Sikorski.

23. "Radjoelektor", 1928 r.

24. "Radjofon Polski", 1939 r.

25. "Tydzień Radiowy", 1927 r.

26. "Radjo Polskie". 1927 r.

         Od dnia 1 września 1939 roku  radiostacja pracowała przez całą dobę. Jej działalność dobiegła końca 3 września 1939 r. Aparaturę zdekompletowano, a załogę  radiostacji częściowo ewakuowano w kierunku Warszawy. Do Poznania Niemcy wkroczyli 11 września. Część  załogi radiostacji zmuszono do usunięcia uszkodzeń. Już  na samym początku okupacji wydano ludności polskiej zakaz posiadania odbiorników radiowych, a za ich posiadanie  groziły odtąd surowe represje.  Radiostację poznańską naziści wykorzystywali jako stację retransmisyjną rozgłośni  berlińskiej.  

27. Stacja radiowa Posen ,1943 r.

        Walki o Poznań na przełomie stycznia i lutego 1945 roku stały się przyczyną  całkowitego zniszczenia   obiektów radiofonii w Poznaniu. Ocalał jedynie pusty budynek starej stacji nadawczej przy ul.  Bukowskiej. Po zakończeniu walk o miasto, w Poznaniu zjawił się oficer I Armii Ludowego Wojska Polskiego, porucznik Adam Kostaszuk, który otrzymał nominację na dyrektora rozgłośni. Z racji całkowitego zniszczenia budynków i urządzeń z zebranych na gruzach miasta elementów zbudowano radiowęzeł oraz megafony rozstawione na ulicach.  Już 3 marca  nadano pierwszą audycję, a 7 marca przeprowadzono transmisję z defilady Wojska Polskiego z okazji pobytu
w Poznaniu  ówczesnego naczelnego dowódcy sił zbrojnych, Michała Roli-Żymierskiego. W rakarni w Janikowie Dolnym pod Gnieznem znaleziono dwa przedwojenne niekompletne nadajniki krótkofalowe produkcji Państwowych Zakładów Tele i Radiotechnicznych, z których jeden przeznaczono dla Bydgoszczy, a drugi dla Poznania. Nadajnik krótkofalowy przerobiono na średniofalowy i zainstalowano w jedynym ocalałym budynku radiowym. Prace te wykonał z ogromnym poświęceniem i determinacją  niewielki zespół techników, spośród których wyróżnić należy choćby przedwojennego pracownika radiostacji – Mariana Szukalskiego. Niewątpliwie dzięki jego dokumentacyjnym zainteresowaniom do dzisiejszego dnia ocalał szereg unikatowych materiałów ilustrujących dzieje poznańskiej radiostacji oraz tutejszych  zakładów radiotechnicznych.  Obok budynku stacji ustawiono stalowy maszt o wysokości 39 m wraz z umieszczoną na górze cewką indukcyjną, który stanowił antenę nadawczą. Dzień 3 czerwca 1945 roku jest dniem powtórnych narodzin radiofonii nadawczej w Poznaniu. Nadano wówczas „Rotę”, wiadomości, transmitowano mszę z kościoła Matki Boskiej Bolesnej przy ul. Głogowskiej, a porucznik Adam Kostaszuk, zwany „Dyrektorem w mundurze”,  dokonał oficjalnego otwarcia poznańskiej rozgłośni. Do jej dyspozycji oddano willę, zamieszkaną jeszcze do niedawna przez namiestnika Kraju Warty. Radiostacja miała moc 1,5 kW i rozpoczęła nadawanie na dawnej fali 345,6 m. Niezwłocznie przystąpiono też do prac zmierzających do zwiększenia mocy radiostacji poprzez dobudowania dodatkowego stopnia mocy i już od 15 grudnia 1946 r. stacja pracowała z mocą 6 kW.

28. Budynek rozgłośni, Plac Wolności 11 - Ratajczaka 44. Widok 2019 r.

Opracował: Jacek Bochiński, Poznań

        Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, nastąpił okres kształtowania się granic państwa. Obszar Górnego Śląska, także jego ludność, po powstaniach śląskich oraz plebiscycie, podzieliła w 1922 roku międzypaństwowa granica. Polsce przydzielono ok. 1/3 obszaru, równocześnie po stronie niemieckiej pozostało ponad
0,5 mln Polaków. Oba państwa dostrzegały dużą rolę radia w kształtowaniu się państwowości. Pierwsza stacja radiowa na Śląsku została uruchomiona we Wrocławiu
w 1924 roku, a w roku następnym stacja w Gliwicach.
W kwietniu 1926 r. Polskie Radio uruchomiło w Warszawie pierwszą stację nadawczą. Jednak odbiór polskiego programu radiowego na Śląsku był bardzo utrudniony. Dlatego też w marcu 1927 roku PR zawarło umowę ze Skarbem Śląskim na pożyczkę w wysokości 600 tys. zł. W zamian za to zobowiązało się zbudować i uruchomić do końca roku, silną stację radiową
w Katowicach. Urządzenia stacji zostały zakupione w Stanach Zjednoczonych, w firmie Western Electric Co. Aparatura była bardzo nowoczesna, a stacja pracowała z mocą 12 kW. W tym czasie stacja Warszawa oraz Wrocław dysponowały tylko 10 kW, a stacja Gliwice tylko 1,5 kW.
         Rozgłośnia katowicka rozpoczęła pracę programową w Barbórkę – 4 grudnia 1927 roku na fali 422 metrów. Radiostacja została zlokalizowana na niewielkim wzgórzu za miastem, w dzielnicy Brynów. Postawiono tutaj niewielki budynek mieszczący aparaturę techniczną oraz posadowiono dwa 70-metrowe stalowe maszty, pomiędzy którymi rozpięto poziomą, antenę. Dzięki korzystnym warunkom wypromieniowania fal radiowych stacja posiadała bardzo znaczny zasięg, który dla odbiorników lampowych wynosił około 400 km. W nocy zasięg jeszcze wzrastał i stacja była słyszalna prawie w całej Europie. Także dla odbioru detektorowego zasięg stacji był duży
i wynosił ok. 50 km, a nocą i zimą jeszcze się zwiększał. Na szczególnie korzystne warunki pracy stacji składały się: duża moc, nowoczesny układ nadajnika oraz systemu antenowego, a także brak zakłóceń ze strony innych stacji. Wszystko to powodowało, że praca na fali odbitej w warunkach nocnych, z niewielkim zanikami, zapewniała słyszalność stacji katowickiej nie tylko w Europie, ale także w Afryce, Ameryce, a nawet na Antypodach – w Australii i Nowej Zelandii. Potwierdzała to korespondencja
z wielu krajów kierowana do rozgłośni. Należy przy tym pamiętać, że były to odbiory niestabilne i sporadyczne. Natomiast na Górnym Śląsku, po uruchomieniu stacji katowickiej, odbiór stacji gliwickiej uległ znacznemu pogorszeniu. Odległość pomiędzy obydwiema stacjami śląskimi wynosiła tylko 25 km, a duża część radiosłuchaczy posługująca się odbiornikami detektorowymi nie mogła odbierać ośmiokrotnie słabszej stacji z Gliwic (fala 251 m), słyszała za to dobrze, w tym samym miejscu skali aparatu detektorowego polskie Katowice (fala 422 m). Podobne trudności występowały w przypadku korzystania z prostych jednoobwodowych odbiorników lampowych.

        Rozgłośnia radiowa została zainstalowana przy ul. Warszawskiej 7, w gmachu Banku Związku Spółek Zarobkowych w Poznaniu. Natomiast duże studio muzyczne znalazło się w lewej, bocznej części gmachu od strony ul. Andrzeja Mielęckiego 1.
Na stanowisko dyrektora rozgłośni katowickiej (formalna nazwa – dyrektor programowy) PR powołało prof. Stefana Tymienieckiego, natomiast funkcję kierownika technicznego pełnił oddelegowany z Warszawy inż. Cyryl Litwiński, a następnie inż. Fryderyk Dyrna. Zespół rozgłośni katowickiej, wg PR na koniec 1933 roku, wynosił 19 osób.Na początku grudnia 1937 kierownictwo programowe objął Jerzy Tepa przybyły do Katowic z rozgłośni lwowskiej. Wraz z nim do rozgłośni przyjechał także kolejny lwowianin – Zbigniew Lipczyński. Obydwaj, mając duże poparcie dyrektora Ligonia, znacznie rozbudowali działalność programową rozgłośni i prowadzili ją do wybuchu wojny.
Sygnałem wywoławczym stacji katowickiej były dźwięki uderzenia dwóch młotków w kowadło. Początkowo wykonywał to ręcznie woźny rozgłośni, ale wkrótce zastosowano maszynkę sygnałową zwaną „kowadełkiem”.
Prócz audycji ze studia, gdzie dużą rolę odgrywały słuchowiska, urządzono znaczną ilość punktów transmisyjnych. Znajdowały się one m.in. w teatrze, w filharmonii, w kościołach, w gmachu Sejmu Śląskiego oraz na stadionach. Z dwóch katowickich kawiarni – Astoria i Atlantic – nadawano wieczorki taneczne, cieszące się dużą popularnością.
Katowicka stacja uruchomiła także 15 stycznia 1936 roku w Sosnowcu przy ul. Będzińskiej, studio radiowe, z którego prowadziła stały program poświęcony Zagłębiu Dąbrowskiemu.

2. Pierwsza stacja nadawcza. Katowice - Brynów, 1927

3. Pierwsza rozgłośnia katowicka - ul. Warszawska 7 (w prawym skrzydle)

       Po dziesięciu latach pracy, w sierpniu 1937 roku, rozgłośnia przeniosła się do nowego gmachu, położonego przy ulicy Juliusza Ligonia 29. Był to pierwszy budynek zaprojektowany i wybudowany specjalnie na potrzeby PR. Kubatura trzykondygnacyjnego budynku wynosiła 8.500 m3, a trzy studia posadowione na oddzielnych fundamentach znajdowały się w wewnętrznej części budynku, otoczone przez pomieszczenia biurowe i socjalne. Największe studio rozgłośni o wymiarach 20 m x 12 m x 8 m mogło pomieścić do 150 artystów. Wszystkie studia wyposażone zostały w nowoczesny system klimatyzacji. 
Dwa lata później uruchomiona została pod Katowicami w Brzezince k. Mysłowic, nowa stacja nadawcza o mocy 50 kW. Tutaj na 7-hektarowej działce wybudowany został budynek techniczny oraz posadowiono dwa 95-metrowe maszty. Jeden z nich pełnił rolę anteny, to tzw. maszt samopromieniujący, natomiast drugi stanowił reflektor odbijający promieniowanie w kierunku mniej więcej północno-wschodnim. Stalowe maszty o przekroju kwadratowym mocowane były dwoma poziomami odciągów, każda konstrukcja o wadze 31.500 kg ustawiona została na porcelanowych izolatorach. Nowoczesny nadajnik powstał w Wydziale Budowy PR, gdzie wyposażony został w lampy nadawcze Marconiego, które w stopniu końcowym chłodzone były wodą destylowaną w systemie dwuobwodowym. Nowa stacja nadawcza rozpoczęła regularną emisję 1 lipca 1939 roku na fali 395,8 m (758 kHz), a oficjalne uruchomienie nastąpiło 25 sierpnia, a więc kilka dni przed wybuchem wojny.

4. Druga stacja nadawcza, m. Brzezinka

5. Druga rozgłośnia, Katowice ul.Juliusza Ligonia 29

Program radiowy

         Przypomnieć należy, że inicjatywa uruchomienia stacji radiowej na Górnym Śląsku wyszła od społeczeństwa i władz województwa. Skarb Śląski udzielił w tym celu dużej pożyczki dla PR. Przed nową rozgłośnią stanęły dwa główne cele – utrwalanie polskiej państwowości, krzewienie kultury i historii oraz języka, a także obrona przed silną propagandą niemiecką, którą prowadziły stacje Wrocław oraz Gliwice. 
Początkowo kierownictwo programowe rozgłośni spoczywało w rękach Stefana Tymienieckiego. Tutaj właśnie zapoczątkował on wyjątkową w historii polskiej radiofonii, inicjatywę – stałe audycje adresowane do zagranicznych słuchaczy radia katowickiego. Prowadzone były w języku francuskim i wkrótce rozwinęły się, a następnie przekształciły w międzynarodowy ruch sympatyków katowickiego radia.
         Najbarwniejszą postacią katowickiego Radia był Stanisław Ligoń organizator i działacz społeczny. Postać owiana legendą nie tylko wśród pracowników rozgłośni, ale także wśród radiosłuchaczy śląskich po obu stronach granicy. Na antenie radiowej „Karlik z Kocyndra” wystąpił już w roku 1927. Świetny gawędziarz przemawiający gwarą śląską, jowialny wesołek. Kiedy w niedzielne wieczory siadał do mikrofonu, pustoszały niemal ulice śląskich miast, a ludzie gromadzili się przy głośnikach radiowych. Najpierw prowadził audycję „Bery i bojki”, od 1937 r. „Przy żeleźnioku”, a następnie „U Karlika gro muzyka”. W „Przeglądzie tygodniowym” wygłaszał pogadanki o silnym wydźwięku antyhitlerowskim, skutecznie polemizując z audycjami niemieckimi. Będąc artystą stał się działaczem kulturalnym oraz społecznym. Tak jak i przed Plebiscytem, tak i później na antenie radiowej prowadził ostrą walkę o polskość Śląska i Ślązaków. W 1939 roku przyłączył się do zbiórki na Funduszu Obrony Narodowej, a jej efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Zbiórka na „Żeleźniok Karlika” przyniosła ok. 150.000 zł w gotówce oraz wiele darów w postaci kosztowności. Prócz działalności antenowej Ligoń pełnił także w latach 1933-39 funkcję dyrektora rozgłośni, a jego sekretarzem był Edmund Odorkiewicz.
             W styczniu 1928 roku w województwie śląskim było zarejestrowanych ponad 9 tys. odbiorników radiowych, natomiast pół roku później było ich ponad 29 tys. Po dziesięciu latach (1.04.1938) liczba abonentów wynosiła 96,6 tys. Oczywiście liczba słuchaczy była znacznie wyższa, dodać by należało co najmniej tyle samo „radiopajęczarzy”.
Stopień zradiofonizowania (dane na rok 1939) opisuje gęstość radiofoniczna, która dla okręgu katowickiego była najwyższa w Polsce i wynosiła 6,8 abonentów na 100 mieszkańców, przy średniej krajowej 3,1 ab./100 mieszk. Również miasto Katowice znajdowało się na czele statystyki i wyprzedzało nawet Warszawę.
          Na jesieni 1938 roku PR brało czynny udział w przygotowaniach do przejęcia czeskiego Zaolzia. Występowało nie tylko jako sprawozdawca lecz także jako organizator i manipulator nastrojów słuchaczy. W akcji zaangażowane były także działające za Olzą Tajne Polskie Radiostacje, wzywające Polaków do powstania zbrojnego. Faktycznie tzw. radiostacje czarnej dywersji działały jednak z terytorium Polski, a akcja była utajniona nawet w PR. Rozgłośnia katowicka uczestniczyła, a następnie transmitowała na antenie przebieg tamtych wydarzeń.
Zbliżająca się wojna spowodowała znaczny wzrost kampanii antypolskiej przez rozgłośnię wrocławską, wspomaganą przez stację gliwicką. Prowadzony w rozgłośni katowickiej stały nasłuch tych stacji pozwalał na bieżąco reagować na antypolskie audycje. W celnych ripostach specjalizował się Stanisław Ligoń, a Wilhelm Szewczyk prowadził od maja 1939 nową audycję „Dla Polaków za miedzą”. Audycje te tak dalece były nie w smak niemieckiej propagandzie, że wprowadziła ona zakłócanie audycji katowickich. Od sierpnia rozgłośnia prowadziła stały serwis informacyjny w języku niemieckim. Na taką aktywną propagandę rozgłośni katowickiej reagowała centrala PR i zażądała złagodzenia tonu wypowiedzi, a niektórych audycji nie dopuszczano do anteny.
         Ostatniego dnia pokoju – w czwartek 31 sierpnia wieczorem – z katowickiego studia nadano w programie ogólnopolskim słuchowisko Jana Tadeusza Zaremby „Larum w obozie”. Przedstawiało ono fragment historycznych zmagań narodu polskiego
z naporem germańskim, a reżyser Zbigniew Lipczyński, zrealizował audycję w tonie patriotycznego patosu i uniesienia. Dwie godziny wcześniej niemieccy prowokatorzy napadli na swoją radiostację w Gliwicach i obarczyli odpowiedzialnością za to Polaków.

6. Stefan Tymieniecki, studio PR Katowice, lata 1930

                                "Skrzynka pocztowa" i ruch "Katowisardów"
Stefan Tymieiecki urodził się 15 marca 1887 roku w miasteczku Morachwa (Murafa), powiat jampolski, gubernia podolska. Dziś jest to wieś w obwodzie winnickim na Ukrainie. Wychował się w Warszawie, kształcił w Paryżu i w Wiedniu, a następnie został sekretarzem Paderewskiego w Morges (Szwajcaria) i jeździł z nim po świecie. Przebywał także dłużej jako gość w pałacu Habsburgów w Żywcu. Był utalentowanym pianistą, kompozytorem i uzdolnionym pedagogiem. W latach 1920. został profesorem fortepianu w Instytucie Muzycznym w Katowicach. Rekomendowany przez ówczesnego konsula Polski w Bytomiu, oczarowanego jego osobowością, talentem, wszechstronnymi zainteresowaniami oraz wielką kulturą, powołany został w 1927 roku na stanowisko dyrektora programowego katowickiej rozgłośni radiowej. ..............

7. Stanisław Ligoń przed mikrofonem PR Katowice, lata 1930

Czas wojny

        Wybuch wojny 1 września przyniósł zmianę programu ramowego na wcześniej przygotowany program wojenny. Prócz audycji informacyjnych pojawiły się zaszyfrowane komunikaty specjalne oraz muzyka wojskowa. Od południa duża grupa pracowników rozmontowuje radiostację na Brynowie, pakuje ją i przewozi na dworzec. Stąd transportem kolejowym następnego dnia aparatura zostaje wysłana do wzniesionego już nowego budynku stacji PR w Łucku, jednak nigdy tam nie dociera.
W południe 2 września przyszedł rozkaz ewakuacji pracowników I rzutu, a już o 17-tej II rzutu. Pierwsza grupa udała się pod gmach Urzędu Wojewódzkiego, skąd podstawionymi autobusami ewakuowała się na wschód. Po południu załoga zniszczyła amplifikatornię przy ul. Ligonia, wcześniej spikerka pożegnała słuchaczy słowami „Wrócimy tu …”. Wieczorem nadszedł rozkaz zniszczenia radiostacji w Brzezince. Komendant wraz z inż. Karolem Klimszą pojechali do radiostacji. Tu Odorkiewicz zdołał wypowiedzieć do mikrofonu tylko te ostatnie słowa – „Tu Polskie Radio Katowice!”, a następnie z płyty gramofonowej nadawali hymn państwowy. Trwało to krótko, do godziny 20.00, kiedy to elektrownia wyłączyła zasilanie stacji. Po tym zniszczyli radiostację, rozbijając aparaturę, a na końcu podpalili ją wykorzystując przygotowaną wcześniej beczkę z benzyną. Przybyli też saperzy, którzy wysadzili maszt promieniujący. Następnego dnia drugi rzut pracowników z Hierowskim i Tepą na czele ewakuował się samochodem transmisyjnym rozgłośni w kierunku Warszawy, a część dalej przez Lublin do Baranowicz.
To już koniec katowickich stacji radiowych w II RP.

       Po zajęciu Górnego Śląska Niemcy starali się jak najszybciej uruchomić radiostację w Katowicach. Już 5 września pojawiła się w eterze niemiecka stacja „Deutscher Sender Kattowitz”, była to jednak kolejna, po gliwickiej, niemiecka mistyfikacja. To niemiecka teraz stacja „Troppau” została przestrojona na falę polskich „Katowic” i rozpoczęła nadawanie jako „Kattowitz”.
Wkrótce jednak katowicka stacja zapasowa, przejęta z transportu kolejowego, została powtórnie zainstalowana na Brynowie przez niemiecki personel i podjęła pracę jako „Kattowitz”. Program do radiostacji dostarczała stacja wrocławska, a wyposażenie nowoczesnej polskiej rozgłośni w Katowicach przy ul. J. Ligonia (Charlottenstrasse), zostało wywiezione przez Niemców. W budynku rozgłośni utworzono niemiecki urząd propagandowy (Propagandaamt) oraz szwalnię pracującą dla potrzeb wojska.
Katowicka stacja główna w Brzezince została naprawiona dopiero w 1941 roku i przejęła dalszą pracę. Wówczas aparatura stacji na Brynowie została przez Niemców zdemontowana i wywieziona do Protektoratu Czech i Moraw. Stacja w Brzezince pracowała do końca wojny i w styczniu 1945 została przez Niemców całkowicie zniszczona.

8. Biuletyn prasowy rozgłośni wrocławskiej, luty 1942 (Gliwice nie nadają)

9. Budynek radiostacji w Brzezince. Stacja zniszczona przez Niemców, 1945

Po wyzwoleniu

        Już od początku 1945 roku rozpoczyna się organizacja oraz odbudowa śląskiego radia. Z dniem 1 lutego na stanowisko Dyrektora Dyrekcji Okręgowej Polskiego Radia w Katowicach zostaje powołany dr Edmund Odorkiewicz. W lutym, na wieść o wyzwoleniu Katowic, pojawiają się w gmachu rozgłośni dawni pracownicy Polskiego Radia. Rozpoczęła się gorączkowa praca, nieustająca nawet w nocy, nad przywróceniem rozgłośni dawnego wyglądu, likwidacją resztek poniemieckich „pamiątek” oraz sprawdzaniem stanu pozostałych jeszcze urządzeń technicznych.
Stan górnośląskiej radiofonii w roku 1945 przedstawiał się następująco. Przedwojenna rozgłośnia Polskiego Radia w Katowicach mieściła się w dużym, nowoczesnym i znakomicie wyposażonym gmachu przy ulicy Juliusza Ligonia 29. Sam budynek nie ucierpiał w czasie wojny, jednak prawie wszystkie urządzenia techniczne zostały wywiezione przez Niemców. Nowoczesna polska stacja nadawcza 50 kW w Brzezince została wysadzona i leżała w gruzach wraz z masztami antenowymi.
Po stacji rezerwowej 12 kW, w Brynowie pozostał tylko pusty budynek. Do czerwca 1945 roku radia można było słuchać tylko za pośrednictwem radiowęzłów oraz zainstalowanych głośników. W takiej sytuacji radiowcy przystąpili do energicznej odbudowy śląskiej radiofonii, rozpoczynając od rozgłaszania przewodowego. W budynku rozgłośni przy ul. Ligonia także trwały prace modernizacyjne i 1 października 1947 roku oddano do użytku nową amplifikatornię. Pracownicy działu technicznego z rozbawieniem wspominali pierwsze wyprawy dla przeprowadzenia transmisji terenowych. Wozili wówczas swój sprzęt dwukołowym wózkiem ręcznym, a kolejnym wozem transmisyjnym był ciężarowy Lublin. Pierwszy magnetofon rozgłośnia otrzymała w roku 1950; był to „przenośny” niemiecki magnetofon wojskowy SB1. Dotąd wszystkie transmisje szły na żywo. Dopiero później pojawiły się w rozgłośni dobre angielskie magnetofony reporterskie EMI.
Sygnał rozgłośni katowickiej pozostał oczywiście ten sam, co przed wojną – uderzenia młotków w kowadło.
Nie można tu nie wspomnieć o jednej z legend katowickiego radia – Stanisławie Ligoniu.
Wojenne losy rzuciły go do Palestyny, ale nawet tam, jak wspominał, nasłuchiwał nowo uruchomionej stacji katowickiej. To także przekonało go do powrotu do Katowic. Wrócił w roku 1946 i podjął oczywiście pracę w rozgłośni śląskiej. Prowadził znów program „Bery i bojki” i „Przy sobocie po robocie”, gdzie był nadal Karlikiem. Występował także w audycjach „U Karliczka brzmi pieśniczka”, następnie w „Radiowej czelodce”. Niezapomniany urok jego gawęd oraz gwarowy język łatwo trafiał do ucha śląskiego słuchacza. Słuchała więc go wtedy Polska, a najgorliwiej Śląsk. Z powodu choroby występował już coraz rzadziej, zmarł w marcu 1954 roku. Jego działalność patriotyczna i społeczno-kulturalna, połączona z sugestywną osobowością, talentem gawędziarskim, znajomością kultury ludowej na stałe utrwaliły jego nazwisko w dziejach nie tylko katowickiej rozgłośni PR.

10. Pierwsza, tymczasowa stacja nadawcza, Mrówcza Górka, 1945


Pierwsza stacja nadawcza – Mrówcza Górka

           Po wyzwoleniu, w styczniu 1945 roku, nowa rozgłośnia nie miała do dyspozycji żadnej stacji radiofonicznej. Jedynym obiektem, który mógł być wykorzystany była ocalała radiostacja lotnicza na Mrówczej Górce pod Katowicami. Właśnie od niej rozpoczęła się budowa nowej górnośląskiej sieci nadawczej. Po raz pierwszy Mrówcza Górka przemówiła 28 lutego przybrawszy nazwę „Katowice II”. Ta dwukilowatowa, improwizowana radiostacja rozpoczęła pracę na fali długiej 1.014 m. Natomiast uroczysta inauguracja Rozgłośni Śląskiej w Katowicach miała miejsce 6 marca 1945 roku. Trzeba dodać, że praca stacji odbywała się w zakresie długofalowym – na fali 1.014 m, niezgodnej z międzynarodowymi ustaleniami. Od marca 1940 roku obowiązywał opracowany przez Międzynarodową Unię Radiofoniczną na konferencji w Montreux w roku 1939, nowy plan podziału fal radiofonicznych dla zakresu długo- i średniofalowego. Zgodnie z nim stacja Katowice miała przydzieloną falę 352,1 m (852 kHz), a stacja Gliwice 243,7 m (1.231 kHz).

Druga stacja nadawcza – Gliwice

       Tymczasowa stacja nie rozwiązywała potrzeb radiofonii katowickiej i radiowcy rozpoczęli intensywne poszukiwania odpowiedniej stacji nadawczej. Jeden kierunek to aparatura polskiej stacji 12 kW, pracująca w Brynowie, którą Niemcy przejęli we wrześniu 1939 roku. Poszukiwania wykazały, że została wywieziona
w 1941 roku do Protektoratu Czech i Moraw; trop prowadził do Ołomuńca, lecz dalej się urywał. Katowicka ekipa techniczna prowadziła poszukiwania
w Czechosłowacji, ale ówczesne władze tego kraju jak tylko mogły utrudniały poszukiwania i ekipa powróciła z niczym. 
Drugi kierunek – Gliwice, okazał się bardziej owocny. W niedalekim sąsiedztwie, tylko 25 km,  pozostała nieuszkodzona niemiecka rozgłośnia radiowa „Gleiwitz”, składająca się ze średniofalowej stacji nadawczej wraz ze 111-metrową wieżą antenową oraz z budynku rozgłośni. Radiofoniczna stacja średniofalowa dysponowała mocą 8 kW i pracowała od 1935 roku do końca 1939 roku. Położona była w północno-wschodniej części miasta przy ulicy Tarnogórskiej. Budynek rozgłośni (oddany do użytku w 1925 roku, a następnie zmodernizowany) znajdował się przy ulicy Radiowej.
Oba obiekty zajmowane były przez wojska radzieckie, jednak już 25 maja zostały przekazane do dyspozycji Polskiego Radia. Aktu przejęcia w imieniu PR dokonał 
inż. Adam Mikuliński, który wkrótce został kierownikiem radiostacji.
Niepotrzebny już, ogołocony budynek rozgłośni przekazany został Wojsku Polskiemu. Urządzenia techniczne radiostacji były na ogół w niezłym stanie. Budynek stacji niezniszczony, oba budynki mieszkalne lekko uszkodzone. Drewniana wieża antenowa o wysokości 111 m oraz domek antenowy prawie nienaruszone. Aparatura nie ucierpiała od działań wojennych, a tylko od dewastacji dokonanych przez dawną obsługę niemiecką. Porozbijane były główne lampy, ocalała tylko jedna lampa nadawcza. Dotkliwym był zupełny brak dokumentacji technicznej obiektu. Prace nad uruchomieniem stacji prowadzili inżynierowie: Adam Mikuliński, Bolesław Fąfara oraz Kazimierz Bac.
Lokalna firma dokonała także naprawy aluminiowej anteny na wieży. Duże trudności napotkano przy uruchomieniu prostowników rtęciowych wysokiego napięcia. Jednak największym problemem był brak lamp nadawczych. Radiowcy katowiccy po długich staraniach odnaleźli dawne laboratorium w Krzyżatce, a w nim potrzebne lampy mocy. Dalej uruchomienie stacji poszło szybko i od 12 listopada transmitowała sześciogodzinne audycje. Nadajnik pracował na aktualnej nadal fali radiostacji Gliwice (Gleiwitz) – 243,7 m, tj. 1.231 kHz. Moc stacji wynosiła wówczas ponad 5 kW w stanie niemodulowanym.
Pracę programową rozpoczęto 24 listopada 1945, a uroczyste otwarcie śląskiej rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach nastąpiło 10 marca 1946. Wejście do budynku radiostacji udekorowano symbolicznymi napisami: „1939 – Rundfunksender Gleiwitz” przekreślony czarna farbą oraz czerwony „1946 – Polskie Radio Katowice”.

11. Otwarcie stacji nadawczej w Gliwicach, 1946 r.

12. Dyżurny radiowiec przy nadajniku Lorenz. Kadr z filmu Der Fall Gleiwitz, 1961 r.

        Teraz katowicka ekipa techniczna pod kierownictwem inż. Fąfary skierowana została do leżącego w gruzach Wrocławia celem uruchomienia rozgłośni dolnośląskiej. Praca oddelegowanego zespołu przyniosła szybkie efekty i rozgłośnia wraz ze stacją nadawczą w Żórawinie rozpoczęła pracę 29 września 1946 roku. Tymczasowy nadajnik już po roku pracy został zastąpiony przez nowoczesny 50 kW sprzęt, zakupiony w firmie RCA.
Wkrótce po oficjalnym uruchomieniu stacji gliwickiej, dotychczasowa stacja na Mrówczej Górce została wyłączona, a lampy nadawcze przekazano dla stacji krakowskiej PR. W pierwszym pionierskim okresie nadajnik Lorenz pracował na zdobytych z niemałym trudem oryginalnych lampach nadawczych firmy Telefunken, a następnie firmy Marconi oraz Tesli.
Równocześnie trwała rozbudowa bazy nadawczej. W lecie 1955 roku emisję programu katowickiego przeniesiono z radiostacji gliwickiej do wybudowanej nowej radiostacji w Rudzie Śląskiej przy ul. Porębskiej 3. Zainstalowano tam nadajnik o mocy 30 kW, a w roku 1959 dostawiono drugi nadajnik wraz z układem sumowania i można było osiągnąć 60 kW. Stacją rezerwową był przez długi czas obiekt gliwicki.

1. Radiowa mapa Wileńszczyzny. Lata 1930.

2. Sygnał wileńskiej kukułki.

          Województwo wileńskie, najpóźniej bo dopiero w 1922 roku, znalazło się w granicach II RP. Wkrótce  Wilno stało się ważnym ośrodkiem życia społecznego i kulturalnego. Działały tutaj m.in. Uniwersytet Wileński - USB z Biblioteką Uniwersytecką i Obserwatorium Astronomicznym, Akademia Sztuk Pięknych, Konserwatorium Muzyczne, Instytut Naukowo - Badawczy Europy Wschodniej i Szkoła Nauk Politycznych. Pracował także Teatr Miejski oraz Operetka Wileńska, wychodziło również kilka lokalnych gazet. Po uzyskaniu niepodległości miasto zamieszkiwało ok. 120 tys. ludzi, z tego ponad 50 % Polaków i ponad 40 % Żydów; a w 1939 roku miasto zamieszkiwało 215 tys. mieszkańców, z tego 66 % Polaków, 28 % Żydów, 3 % Rosjan i 1 % Litwinów. Województwo z uwagi na swoje położenie na północno-wschodnich rubieżach kraju nie odgrywało znaczącej roli w gospodarce Polski. Duże trudności komunikacyjne z resztą kraju, a także złe stosunki gospodarcze ze wszystkimi sąsiadami - Związkiem Radzieckim, Niemcami i Litwą, nie sprzyjały rozwojowi regionu.

3. Pierwsza wileńska rozgłośnia, Zwierzyniec, ul. Witoldowa 21. Lata 1920.

          Z chwilą pojawienia się radia, na początku lat 1920. Wileńszczyzna znalazła się najpierw w zasięgu stacji sąsiadów. Moim zdaniem wpływ ich był pomijalny z uwagi na  bardzo drogie wówczas odbiorniki lampowe, barierę językową oraz brak nawyku słuchania radia.
Pierwsza polska stacja – PTR, rozpoczęła pracę w lutym 1925 r., a Polskie Radio w kwietniu 1926. Kolejne stacje PR rozpoczęły nadawanie w 1927 r., były to Kraków, Poznań oraz Katowice. Do pierwszego etapu inwestycji spółki zakwalifikowane zostało jeszcze  kresowe Wilno.
        Przygotowania rozpoczęły się w kwietniu 1927, gdy do miasta przyjechał dyrektor techniczny PR Władysław Heller. Mając pełnomocnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych, zaangażował do pracy dowódcę lokalnej radiostacji wojskowej, którym był wówczas Roman Pikiel. Został on urlopowany z wojska i objął kierownictwo budowy wileńskiej stacji radiowej. Pierwsi współpracownicy to: Mieczysław Galski (1)
[oraz Henryk Tokarczyk. Pierwotna lokalizacja stacji w centrum miasta, w budynku handlowym Braci Jabłkowskich przy ul. Mickiewicza, nie spełniała wszystkich wymagań i wybrano willę na Zwierzyńcu. Tu przy ul. Witoldowej 21, na stromym brzegu Wilii, w niewielkim budynku z ogrodem powstała pierwsza stacja. Po koniecznym remoncie, piętrowy budynek, udany architektonicznie, z białą elewacją oraz zielonym dachem prezentował się jak mały pałacyk. Całość rozgłośni pomieściła się w jednym budynku; była tu aparatura nadawcza, amplifikatornia, studio oraz pomieszczenia biurowe.
Nowy nadajnik amerykańskiej firmy Western Electric Co. o mocy 0,5 kW, co było wówczas wielkością typową, nadszedł do Warszawy we wrześniu. Po sprawdzeniu i próbnym montażu przewieziony został do Wilna. Tutaj powiększony do 3 osób (o Hieronima Grabowskiego) zespół przystąpił do montażu, jednak przy uruchamianiu napotkał na duże problemy techniczne. Dotychczasowe stacje polskie posiadały typowy układ: rozdzielona część nadawcza - wysokiej częstotliwości od części studyjnej – małej częstotliwości. W Wilnie tak nadajnik jak i studio z mikrofonem i amplifikatornią znalazły się pod wspólnym dachem. Powodowało to powstawanie sprzężeń objawiających się „wyciem”, należało więc ekranować oraz uziemiać każdy, nawet najmniejszy odcinek toru akustycznego.
Trudne zadanie - zbudowanie w ogrodzie systemu antenowego, wykonało wojsko. Antena typu – T, to cylinder sześcioprzewodowy, który zawisł pomiędzy dwoma 45 metrowymi masztami. Pierwszy to ażurowa konstrukcja stalowa, a drugi, drewniany wykonany sposobem gospodarczym.
W sali urządzeń, w jednym stojaku o wymiarach ok. 1 m x 1 m i wysokości ponad 2 m. znajdował się nadajnik. Obok w mniejszym stojaku była szafa sterowania maszyn elektrycznych. Także tutaj znajdowała się niewielka amplifikatornia, gdzie na ramie zamontowano dwa wzmacniacze prądów mikrofonowych, a obok na ścianie umocowano sznurową (telefoniczną) tablicę rozdzielczą. Jeszcze w dużej drewnianej szafie stała bateria akumulatorów zasilająca amplifikatornię. W małym pokoiku obok znajdowała się maszynownia z trzema maszynami ustawionymi na fundamentach. Jedna prądnica dawała stałe napięcie żarzenia lamp 16 V, druga zapewniała napięcie anodowe 1.600 V, trzecia maszyna to silnik prądu zmiennego 110 V napędzający obie prądnice.
Jedyne studio o powierzchni  ok. 40 m2 wytłumione było draperiami z grubej tkaniny, zgodnie z ówczesnymi wymogami techniki, i posiadało wówczas tylko jeden mikrofon – węglowy f-my Western.
Wszystkie prace techniczne oraz organizacyjne zostały zakończone do końca listopada, a w grudniu trwały próbne emisje. Nieoficjalne otwarcie nastąpiło 8 grudnia, natomiast oficjalne 15 stycznia 1928 r. Początkowo radiostacja pracowała na fali 565 m, w godzinach 17.00 – 22.00. Zasięg stacji wynosił dla odbiorników detektorowych 10-15 km. Już od pierwszych dni powodzenie stacji było ogromne. Wówczas to powstało w Wilnie charakterystyczne powiedzenie:

                        „Dwa razy księżyc odmienił się złoty,
                         A już ¾ Wilna to radjoty.”

                                    /trawestacja poematu Juliusza Słowackiego/

1. Inż. Mieczysław Galski ukończył w 1926 r. szkołę Wawelberga w W-wie. Pracę rozpoczął w rodzinnym Białymstoku, a 15 lipca 1927 r. został zaangażowany do PR. Pierwsze zadanie to montaż próbny w W-wie zakupionego właśnie nadajnika 0,5 kW dla Wilna. Po pomyślnej próbie wyjeżdża do Wilna i pracuje w radiostacji aż do czerwca 1941 r.

4. Pierwszy nadajnik f-my Western Electric, 0,5 kW. Lata 1920.

5. Studio w I rozgłośni. Lata 1920.

6. Amplifikatornia I rozgłośni, M. Galski. Lata 1920.

7. Dyr. Roman Pikiel. Lata 1930.

8. W. Hulewicz. Lata 1920.

9. Personel II stacji nadawczej.1936 r.Od lewej: A. Daun, J. Grabowski, M. Galski, J. Gurtzman, J. Gwozdowski, T. Dąbrowski, N. Gliński, S. Kozierkiewicz.

         Ilość abonentów szybko rosła: od 418 w czerwcu 1927 – Wilno jeszcze nie nadawało, do 1.237 w końcu roku, gdy stacja wileńska była już w eterze, a na koniec 1928 r. było już 6.644 abonentów. Wkrótce też przystąpiono do opracowania sygnału rozgłośni, wybrany został głos kukułki, charakterystyczny dla litewskich lasów i od maja 1928 r. był już stale na antenie. Aparat skonstruowany był bardzo prosto – silniczek elektryczny uruchamiał za pomocą ekscentryków, rytmicznie dwa mieszki, dmuchające do dwóch odpowiednio dobranych dudek, do których przylegała słuchawka, grająca w tym wypadku rolę mikrofonu. Dudki i słuchawkę umieszczono w akustycznie izolowanej skrzyneczce. Oczywiście maszynka sygnałowa była następnie kilkakrotnie modernizowana.
Transmisje z poza studia były bardzo pożądanym punktem programów radiowych. Wymagało to jednak szeregu przygotowań technicznych, głównie uzyskania od poczty dobrej linii telefonicznej do punktów transmisji. Liczba tych punktów stale rosła, a oto kilka z nich: Katedra, Kaplica w Ostrej Bramie, teatr Reduta, restauracja Bachus/Georg, cukiernia Sztrall, dwie  sale w gmachu Uniwersytetu, Targi Północne oraz Wystawa Radiowa. Tutaj w czasie wystawy czynne było nawet studio obrazujące pracę ludzi rozgłośni. Przed transmisją przywożono do punktu aparaturę – dużą baterię akumulatorów, wzmacniacz mikrofonowy i oczywiście mikrofon, wówczas już Reisza. W rozgłośni ciągle trwały prace modernizacyjne, a jedną z nich było dobudowanie małego studia odczytowego, po kilku latach łazienkę adaptowano na trzecie studio - spikerskie. 

10. Personel rozgłośni w chwili uruchomienia - 7 osób


W chwili uruchomienia rozgłośnia składała się raptem z siedmiu osób.
Przez pierwsze dwa lata, program przekazywany z Warszawy do Wilna był kiepskiej jakości – przerwy, trzaski i przesłuchy. Przesyłanie odbywało się po dwóch normalnych liniach telefonicznych, często napowietrznych. Dopiero w roku 1930, z chwilą uruchomienia 120 kW stacji warszawskiej, wileńscy technicy zbudowali odbiornik retransmisyjny, który zapewniał odbiór dobrego sygnału i z linii kablowej korzystano sporadycznie.

11. Personel rozgłośni w 1933 r.

12. II budynek rozgłośni, ul. Mickiewicza 22. 1938 r.

            Jesienią 1930 r. rozpoczęto budować na południowych krańcach miasta, na Lipówce, przy ul. Beliny 25, nową radiostację. Na dwu hektarowej działce, na wzniesieniu, powstał nowoczesny piętrowy budynek  o kubaturze 1.700 m3 zaprojektowany przez inż. Antoniego Dygata. Wówczas też PR zakupiło w firmie Marconi nadajnik o mocy 16 kW. Montaż prowadzony był przez wileński personel techniczny pod kierunkiem inż. Tadeusza Dąbrowskiego (od 1.11.1931 r. kierownik techniczny) i pod nadzorem  przedstawiciela producenta inż. Thomasa Petersena. Aparatura nadawcza znajdowała się w kilkunastometrowej długości sali, ze stojącymi w rzędzie stojakami o budowie zamkniętej. Maszyny systemu zasilania prądem stałym – 6 zespołów, znajdowały się w dwóch pomieszczeniach, a w kolejnym stały prostowniki wysokiego napięcia. Duże  pomieszczenie zajmował układ chłodzenia wodnego lamp mocy, składający się ze zbiornika wody destylowanej, pomp, instalacji rurowej oraz elementów automatyki. W układzie woda destylowana chłodziła bezpośrednio lampy mocy – nadawcze, modulacyjne i prostownicze, krążyła w układzie zamkniętym i była schładzana w chłodnicy z nawiewem wentylatorowym. Przepływ wody w instalacji był niebagatelny, bo aż 150 l/min.
Nadajnik nowego typu pracował z modulacją na niskim poziomie sygnału. Zmodulowany w układzie modulacyjnym - modulator (lampa MT9L) i wzmacniacz modulacyjny, sygnał wzmacniany był we wzmacniaczu pośrednim (CAM1) i ostatecznie we wzmacniaczu mocy (4 x CAT6). Układ taki posiadał szereg zalet – większa moc stacji (głębokość modulacji do 80 %) i niższe koszty nadajnika. Cała stacja zasilana z elektrowni miejskiej 3 x 6.300 V pobierała ok. 100 kW mocy. Obok budynku poznańskie Zakłady Cegielskiego postawiły dwie stalowe wieże o wysokości 76,5 m, pomiędzy którymi zawieszono antenę typu T - linę z brązu o długości 84 m. Na ziemi, pod pionowym zwodem stał oczywiście domek antenowe z elementami sprzęgającymi fider (napowietrzny, dwuprzewodowy) z anteną.
Próby antenowe nowej stacji trwały w kwietniu i maju, a 26 maja 1931 r. nowa stacja przejęła już całkowicie nadawanie programu na fali 244 m.

13. Melograph w I rozgłośni, A. Daun. 1931 r.

14. Płyta żelatynowa Melograph'u. 1931 r.

15. Mechanizm kukułki z 1935 r.

16. Pisma wileńskich radjoamatorów. Tytuł zmieniał się wraz z długością fal

            Istotną częścią programu wileńskiej stacji była muzyka, co jest typowe dla wszystkich stacji, oraz słuchowiska radiowe, w czym Wilno zdecydowanie przodowało. Zawdzięczało to pionierskiej pracy W. Hulewicza (2) i jego zespołu. To właśnie Wilno nadało 17.05.1928 r. pierwsze w Polsce słuchowisko napisane przez Hulewicza[1] specjalnie dla potrzeb radia pt. Pogrzeb Kiejstuta. Mimo początków działalności słuchowisko nadane było z dużym rozmachem – dwa studia (pomimo, że było tylko jedno), ogród nad rzeką, kilka mikrofonów oraz orkiestra i chór. Także w roku następnym, na antenie ogólnokrajowej Wilno nadało zradiofonizowany dialog Platoński Obrona Sokratesa, w adaptacji prof. USB Stefana Srebrnego, w którym jako Sokrates wystąpił Aleksander Zelwerowicz i znowu z dużym rozmachem inscenizacyjnym. Słuchowisko to wielokrotnie powtarzała stacja warszawska z rolą Stefana Jaracza. Trzeba tu mieć świadomość bardzo istotnej rzeczy – ówcześnie nadawane programy, cały trud zespołów ludzi ginął bezpowrotnie w eterze. Nawet wielokrotne powtórki programów były odgrywane powtórnie, nie były więc powtarzalne i rozpływały się w eterze. Era nagrań płytowych w radiu nastąpiła później i obejmowała zawsze tylko niewielką część programów.
Należy jednak przypomnieć o pionierskiej roli na tym polu rozgłośni wileńskiej, która już w 1930 roku dysponowała aparaturą – Melograph’em do nagrywania i odtwarzania płyt żelatynowych. Zawdzięczała to Hulewiczowi, który dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego i francuskiego oraz dobrym kontaktom z firmami zagranicznymi żywo interesował się nowościami technicznymi i sprowadził z Wiednia najnowszy komplet aparatury. Już w październiku 1930 r., po raz pierwszy w PR, zarejestrowano na płytach i wyemitowano 30 min. słuchowisko. Dopiero na wiosnę 1938 r. rozgłośnia otrzymała nowocześniejszą aparaturę rejestrującą – Neumann’a, nagrywającą na płytach decelitowych.
Rola muzyki na wileńskiej antenie to głównie krzewienie lokalnego ruchu muzycznego – zespołów chóralnych oraz kameralnych. Częstym gościem na falach wileńskich była Orkiestra Wileńska pod dyrekcją W. Szczepańskiego, która od kwietnia 1938 r. stała się orkiestrą PR. Jednak muzyka w radiu to głównie koncerty płytowe nadawane z własnej płytoteki, którą rozgłośnia stale powiększała, np. rok 1928 – 348 płyt, 1930 – 1.910 płyt i 1932 – 4.342 płyt.

(2) Witold Hulewicz. Wielkopolanin, od 1924 r. w Wilnie. Poeta, tłumacz, muzykolog i działacz społeczny, przede wszystkim zaś duchowy ojciec teatru PR. Od 1927 r. związał się z radiem, dyrektor programowy rozgłośni wileńskiej do sierpnia 1935 r., przeniesiony następnie do rozgłośni warszawskiej na stanowisko kierownika literackiego. Zamordowany przez Niemców w czerwcu 1941 r. w Palmirach.

17. "Kresowy przegląd radiowy". 1938 r.

18. Plakat reklamowy audycji. Lata 1930.

19. Druk z rozgłośni - program radiowy, uwagę zwraca bardzo mała ilość audycji własnych - bez oznaczenia literowego, W - Warszawa

          Przez wiele lat wileński humor prezentowała w radiu „Kukułka wileńska”. Jej audycje żartobliwe w literackiej, często wierszowanej formie lub w parodii, przedstawiały sprawy wileńskie, życia artystycznego i społecznego. „Kukułka” stroniła od polityki i nie schlebiała gustom mało wymagających słuchaczy. Wprowadziła charakterystyczne postacie takie jak: Marceli Klavisch, Wincenty Ulęgałka, Juzefowoczna, Spirydon  Lófcik, Baltazar Żgajło, Fredgarda Biceps czy Aleksander Sadełko. 
PR często zmieniało kierownictwo rozgłośni, pierwszym dyrektorem był R. Pikiel, następnie W. Hulewicz przeniesiony we wrześniu 1935 r. do Warszawy. W styczniu 1937 r. stanowisko objął Juliusz Petry, przeniesiony tutaj przez dyrekcję PR ze Lwowa. Kulisy tej banicji możemy poznać przy opisie stacji lwowskiej. Kolejnym dyrektorem został Janusz Żuławski przeniesiony do Wilna ze Lwowa. Dyrektorowali także Zdzisław Marynowski, Wanda Pełczyńska oraz Tadeusz Byrski. W końcu dyrekcja warszawska przerwała tę swoją karuzelę stanowisk i dyrektorem został powtórnie R. Pikiel.  
W wileńskiej rozgłośni zagościł nawet Czesław Miłosz, na krótko – 1936/37, ponieważ po roku pracy, pod naciskiem propagandy dziennika o.o. Franciszkanów z Niepokalanowa został zwolniony z powodu promowania treści związanych mniejszościami narodowymi oraz etnicznymi. Późniejszy noblista był nawet zadowolony z tego faktu ponieważ „praca w prowincjonalnym radiu nie dawała mi satysfakcji”.
Wspomnieć należy także o innych osobach, które miała szczęście gościć rozgłośnia wileńska. Występowali tu ludzie o różnych poglądach politycznych np.: Lech Beynar (Paweł Jasienica), Jerzy Putrament, Wiktor Trościanko, Zbigniew Kopalko, Leon Wołłejko, Aleksander Rymkiewicz, Konstanty I. Gałczyński, Teodor Bujnicki i Elżbieta Minkiewiczówna.
            Za rozwojem technicznym rozgłośni oraz interesującą pracą programową nie szedł niestety wzrost liczby słuchaczy. Było to szczególnie widoczne na Wileńszczyźnie, i tak: w 1938 r. średnia gęstość radiofoniczna dla wileńskiego okręgu pocztowego była najniższa w kraju i wynosiła 1,6 abonenta/100 mieszkańców (przy średniej kraju 2,5). Niepokojące było szczególnie niskie zradiofonizowanie ludności polskiej wsi. Struktura aparatów odbiorczych także była niekorzystna – aż 35 % to odbiorniki detektorowe.

20. Druga radiostacja - Lipówka. 1931 r.

21. Druga radiostacja - Lipówka. 1931 r.

22. Ilość abonentów w Wilnie

23. Wykaz personelu. Styczeń 1939 r.

          Kolejny etap rozbudowy wileńskiego radia to rok 1935, kiedy to w październiku rozgłośnia przeniosła się do dwupiętrowego, gruntownie wyremontowanego lokalu o pow. 1.000 m2 w centrum miasta, przy ul. Mickiewicza 22. Był to budynek dawnego kina Polonia w którym powstało największe studio koncertowe w PR – powierzchnia 220 m2 i wysokość 7,5 m. Znakomicie poprawiła się akustyka studia dzięki zastosowaniu ruchomych płaszczyzn z nowoczesnego materiału - Celotex’u. Nowa rozgłośnia posiadała 4 studia z nowymi mikrofonami Marconi-Reisz i pojemnościowym. Nowoczesna amplifikatornia wraz ze stołem rozdzielczym wydatnie udoskonaliły reżyserię programów. 
W październiku 1936 r. Wilno otrzymuje trzecią już z kolei aparaturę nadawczą, tym razem jest to 50 kW nadajnik polskiej produkcji. PR zastosowało w konstrukcji nadajnika najnowszy układ - modulacja anodowa w ostatnim stopniu przez modulator pracujący w klasie B. Pobór mocy nadajnika jest znacznie mniejszy i zależy od dynamiki sygnału modulującego.
Montaż urządzeń odbywał się równolegle z pracującą obok stacją 16 kW wykorzystując przy tym część dotychczasowej aparatury Marconi’ego. Nowy nadajnik rozpoczął pracę w listopadzie 1936 r. na fali 559,7 m. Korzystał on nadal z tego samego systemu antenowego ponieważ bliskość lotniska wileńskiego na Porubanku uniemożliwiała podwyższenie zawieszenia anteny, a tym samym wzrost zasięgu radiowego stacji. Wobec powyższego PR, w połowie 1937 r., przystąpiło do budowy kolejnej stacji nadawczej zlokalizowanej na północno-zachodnich krańcach miasta, we wsi Wierszuliszki (Krzyżówka). Budynek oraz dwa 140 m maszty projektowanej anteny kierunkowej, były gotowe w lipcu 1939 r., trwały prace instalacyjne, a nowy nadajnik 50 kW został wysłany z Warszawy do Wilna 30 sierpnia, nie dotarł jednak tam nigdy.

   Wojna

            Wojna zbliżała się szybkimi krokami. „W ostatnich dniach sierpnia otrzymaliśmy z Warszawy tajną instrukcję – jak się zachować i co przedsięwziąć na wypadek wojny. Jednak już na trzeci dzień po agresji niemieckiej cały elaborat nadawał się tylko do kosza.”.(3)[1]
Informacje do rozgłośni powinny napływać z centrali drogą kablową, ale już po kilku dniach połączenia zostały przerwane. W takim czasie najważniejsze były informacje i wiadomości, a te rozgłośnia pozyskiwała teraz tylko drogą radiową przez nasłuch stacji warszawskiej. Lecz Warszawa I (Raszyn) umilkł już 8 września, a odbiór Warszawy II był bardzo utrudniony. W tym okresie rozgłośnia uruchomiła kilka megafonów, które codziennie o 18.00 nadawały wiadomości i transmitowały komunikaty Prezydenta Warszawy S. Starzyńskiego, gromadzące tłumy ludzi. Stan taki trwał do 16 września kiedy to niemieckie bombardowanie unieruchomiło stację nadawczą, nadaje jeszcze stacja KF. Już 19 września do Wilna wkraczają wojska ZSRR, rozgłośnia nie pracuje. Po sześciu tygodniach, rabunku mienia i wywózce ludzi, Rosjanie wycofują się z Wilna i przekazują miasto i okolice Litwie. Do Wilna 28 października wkraczają Litwini i w listopadzie  uruchamiają stację na Lipówce z mocą 1,5/5 kW, pracuje większość polskiej załogi. Polacy nadal mogą posiadać odbiorniki radiowe, a program zawiera też krótkie informacje i wiadomości w języku polskim. Już po kilku miesiącach, w czerwcu 1940 r., Litwa zostaje powtórnie zajęta i przyłączona do ZSRR. Teraz Rosjanie, nadajnik 50 kW z Lipówki przenieśli na Krzyżówkę i po remoncie uruchomili stację. Polacy nadal mogli posiadać radioodbiorniki. Kolejna zmiana okupanta – czerwiec 1941 r., Niemcy rozpoczynają swoje porządki, Polacy oraz Żydzi nie mogą już posiadać i słuchać radia. Stacja na Lipówce oraz stacja na Krzyżówce pracują, ta ostatnia prawdopodobnie dla Wehrmachtu. W lipcu 1944 r. Niemcy opuszczają Wilno, wcześniej niszczą obie radiostacje wraz z masztami antenowymi.
Rozpoczyna się rozdział radzieckiego radia na Litwie.

3. Tadeusz Łopalewski „Czasy dobre i złe”.

24. Program radjowy. 9 września 1939 r. - wojna

25. Komunikat prasowy. 17 września 1939 r.

26. Program radiowy. Czerwiec 1940 r. - Litwa

28. Trzecia stacja w Wierszuliszkach, zniszczona przez Niemców. 1944 r.

29. Tablica pamiątkowa na budynku I rozgłośni PR. 2009 r. - Litwa

30. Budynek rozgłośni, Gedimino pr. 22. 2009 r.

31. Wilno współcześnie

1. Zapis nutowy sygnału lwowskiej rozgłośni

2. Mapa PR województwa lwowskiego, 1938 r.

3. Lokalizacja stacji radiowej na terenie Targów Wschodnich, 1931 r.

4. Skrzydło pawilonu z pomieszczeniami I stacji nadawczej oraz jeden maszt antenowy

5. Pierwszy nadajnik, Marconi 2 kW, 1931 r.

              Decyzję o budowie drugiej po Wilnie kresowej stacji radiofonicznej podjęło Polskie Radio w połowie 1929 r. Wkrótce przybyła do miasta delegacja z dy-rektorem technicznym Władysławem Hellerem celem wyboru lokalizacji stacji nadawczej. Początkowo wytypowano kilka miejsc, dwie w południowej dziel-nicy - Persenkówka i Zofjówka oraz tzw. Czerwony Klasztor pod Wysokim Zamkiem – dawny klasztor teatynów. Optymalną dla radia lokalizacją byłaby działka o powierzchni
20.000 – 36.000 m2 leżąca na wysokim wzgórzu, ponie-waż miasto położone jest na pagórkowatym terenie. Powinna też być położo-na w pobliżu elektrowni, z uwagi na koszt energetycznego kabla zasilającego (docelowy pobór mocy - 100 kW).
PR wybrało najlepszą lokalizację dla stacji - na wzgórzu w Persenkówce obok Elektrowni Miejskiej. Jednakże rozmowy z magistratem okazały się nieoczekiwanie trudne, a strony nie mogły dojść do porozumienia. Miasto nie akceptowało lokalizacji PR,
a za inne znacznie gor-sze tereny żądało bardzo dużych kwot. Żądana cena wykupu ziemi wynosiła 3 dolary za sążeń powierzchni (1 sążeń ≈ 1,8 m), do tego dochodził koszt par-tycypacji w budowie drogi dojazdowej wynoszący 120.000 zł. Była to cena bardzo wysoka jak na ówczesne warunki, można jeszcze dodać, że władze niektórych polskich miast oddawały teren pod budowę stacji radiowych bez-płatnie. Widać było wyraźnie, że władze miasta nie rozumiały jeszcze wielkiej siły radia będącej motorem rozwoju gospodarczego całego regionu oraz jego doniosłej roli społecznej. Z tego okresu pochodzi celny dwuwiersz:

Radio jest wielką rzeczą, odkryciem doniosłem.
Kto temu zaprzecza – faktycznie jest osłem.

            Na skutek nacisków społeczności lwowskiej, które czuje się pomijane w radiofonizacji, PR decyduje się najpierw na szybkie uruchomienie stacji prowizory-cznej. W tym celu wydzierżawiło od firmy Marconi nadajnik o mocy 1,5 kW, do czasu uruchomie-nia stacji docelowej. Wynajęło także w dzielnicy Persenkówka, na terenie Targów Wschodnich w centralnym pawilonie wystawowym, cztery pomieszczenia znajdujące się w prawym, tylnym skrzydle oraz przyległą niewielką działkę od strony ul. Ponińskiego.
Od września 1929 r. był już we Lwowie inż. Witoldem Scazighino, a w grudniu przybył inż. Józef Miński oraz pozostała część ekipy technicznej i rozpoczęto budo-wę stacji. Montaż masztów zakończono 23 grudnia, następnie zawieszono antenę; montaż aparatury trwał do10 stycznia 1930 r., a do 15 stycznia prowadzono próby techniczne. Jak widać tempo budowy oraz uruchomienia stacji były imponujące.
       
            "15 stycznia 1930 od samego rana padał obfity śnieg, który miękkim, puszystym całunem pokrył dachy domów i ulice miasta. Zupełnie jakby Lwów wystroił się w białą suknię jak panna młoda na swoje uroczyste zaślubiny z radiem, bo w tym dniu nastąpiło otwarcie radiostacji Polskiego Radia."
                                                                                                                                       /pisał Czesław Halski/         

          Rozgłośnia Lwowska została uruchomiona 15 stycznia 1930 roku, jako szósta z kolei – po Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Katowicach i Wilnie, stacja PR.
Adresowana była do mieszkańców Kresów południowych, a jej zasięg miał objąć m.in. takie miejscowości jak: Przemyśl, Stanisławów, Tarnopol, Krzemieniec, Borysław, Rawa Ruska i Zaleszczyki.
W wynajętym skrzydle pawilonu pomieszczono salę aparatury, salę maszyn, magazyn i biuro. Ponieważ biuro pełniło również funkcję studia, na czas zapowiedzi urzędnicy musieli opuszczać pokój lub zachowywać ciszę, rolę spikerów pełnili wówczas dyżurni inżynierowie. Brak sygnalizacji świetlnej (kolorowych lampek) wskazujących włączenie i wyłączenie mikrofonu, zastępowano cichym pukaniem w ściankę działową. Oprócz mikrofonu systemu Reisa znajdował się tam 3-lampowy wzmacniacz „Marconiego”, a także zestaw do nadawania muzyki z płyt gramofonowych.
System antenowy stanowiła antena typu T o długości 35 m, rozpięta na dwóch 35 metrowych masztach stalowych stojących obok budynku. Nadajnik angielskiej f-my Marconi pracował na fali 385,1 m tj. 779 kHz, z mocą 2 kW. Zastosowano seryjny zestaw nadawczy typu Q, taki jak na pierwszej stacji warszawskiej, a nas-tępnie krakowskiej.
           Początkowo stacja pracowała od 17.45 do 20.00 i nadawała retransmisje audycji z Warszawy oraz Krakowa. Wynikało to z braku studia, więc już w lutym wyna-jęto, a następnie zakupiono pomieszczenia w kamienicy przy ul. Batorego 6. Był to monumentalny, może trochę ponury budynek secesyjny, z dwoma lwami i datą – Anno Domino 1912. Na parterze mieściła się uprzednio kawiarnia „Ziemiańska”. Po pierwszych, niezbędnych adaptacjach - 13 lutego uruchomiono tutaj studio rozgłośni lwowskiej. Prace budowlane w kamienicy trwały nadal i wkrótce powstała siedziba rozgłośni. Na mezaninie znajdowało się duże studio koncertowe, studio kameralne, studio spikerskie, amplifikatornia oraz biura dyrekcji. Na I piętrze, pozostałe pomiesz-czenia administracyjne.
Dyrektorem technicznym i administracyjnym rozgłośni został inż. Scazighino, a kierownikiem stacji nadawczej inż. Miński. Pozostały personel techniczny stacji to inżynierowie: Witold Korecki i Leonard Nowakowski. Natomiast zespół amplifikatorni stanowili inżynierowie Karol Klimsza – kierownik oraz Stanisław Władyka i Władysław Daszkiewicz.
Nowy dyrektor programowy Juliusz Petry rozpoczął organizowanie zespołu radiowców.

6. Siedziba rozgłośni, ul. Batorego 6, współcześnie

7. Budynek stacji nadawczej przy ul. Ponińskiego 1932 r.

8. Pracownicy techniczni rozgłośni, 1933 r.

9. Trzeci nadajnik PR 50 kW, 1938 r.

            Równocześnie, zgodnie z planem PR, w kwietniu 1930 r. ruszyła budowa właściwej stacji nadawczej o mocy 16 kW. Nowy budynek stacji powstał przy dotychczasowym pawilonie, a zakończenie budowy nastąpiło już we wrześniu. Był to piętrowy, niewielki budynek o kremowej elewacji. Na parterze znajdowała się duża sala aparatury, obok sala maszyn (motorowe przetwornice napięcia) i transformator wysokiego napięcia, a dalej stacja pomp (wody chłodzącej). Do chłodzenia lamp nadawczych dużej mocy oraz prostowniczych używano wody destylowanej w pierwotnym obiegu zamkniętym. We wtórnym, otwartym obiegu woda wodociągowa odbierała ciepło z chłodnicy i schładzana była w zewnętrznym basenie z fontanną.
W październiku ruszyła budowa dwóch nowych wież antenowych o wysokości 76 metrów, równocześnie rozpoczął się montaż aparatury. Pracami oraz szkoleniem polskiej załogi kierował inżynier z angielskiej f-my Marconi - Thomas Petersen. Toma Petersena tak zauroczyło miasto i jego atmosfera, że sprowadził tu żonę i nie chciał wracać do Anglii. Dopiero kilkukrotne monity z brytyjskiej centrali wymogły na nim wyjazd ze Lwowa.
W grudniu trwały już nocne próby nowej aparatury, początkowo ze zmniejszona mocą – stacja posiadała jedną antenę.
Nowa 16 kW stacja oficjalnie ruszyła 10 lutego 1931 roku. Była wówczas najsilniejszą stacją PR. Pracowała na fali średniej 380,7 m (788 kHz).
Wydział techniczny w 1933 r. stanowiło 8 osób: W. Scazighino– kierownik, W. Korecki – zast. kierownika oraz inżynierowie i technicy dyżurni J. Miński, Leonard Nowakowski, Zbigniew Daszkiewicz, Karol Klimsza, Józef Nagórski i Stanisław Władyka.
Skrzynkę techniczną prowadził Miński, który nadał jej charakter techniczno-satyryczny i wprowadził sporo wątków osobistych, szczególnie w stosunku do płci pięknej, dzięki czemu audycja cieszyła się dużą popularnością. Później kierownikiem technicznym został Korecki, a kierownikiem stacji nadawczej Miński.
Sygnał lwowskiej stacji – trzy akordy gitarowe, skomponował dyrygent orkiestry Tadeusz Seredyński. Odgrywany był on razem z zapowiedzią wejścia na antenę ogólnopolską – „Tu Polskie Radio Lwów i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia”.
           Kolejne plany PR przewidywały budowę czterech silnych stacji kresowych o mocy 50 kW, wyposażonych w nowe polskie nadajniki. Pierwszą z nich miała być stacja lwowska. Oprócz nadajnika Wydział Budowy PR zaprojektował i wykonał w swoich warsztatach urządzenia amplifikatorni w studio oraz stół kontrolny w sali nadajników. W lutym i marcu 1936 roku przeprowadzona została kompleksowa modernizacja amplifikatorni oraz urządzeń elektroakustycznych studiów w budynku rozgłośni,
a w czerwcu rozpoczęła się etapowa wymiana urządzeń na stacji nadawczej. Wszystko to, tak jak i poprzednio, odbywało się przy normalnie pracującej rozgłośni, a więc prace często prowadzone były w nocy, po zakończeniu programu. 

Otwarcie nowej stacji nastąpiło 1 września 1936 roku, a od 19 września stacja pracowała już pełną mocą 50 kW. Długość fali – 377,4 m tj. 795 kHz (od 15 sty-cznia 1934 roku). Moc ta zapewniała zasięg stacji ok. 100 km dla odbiornika detektorowego,
a przy dobrych odbiornikach lampowych słyszalna była w wielu krajach Europy. 

10. List do rozgłośni 1930 r.

11. Zespół Wesołej Lwowskiej Fali, 1935 r.

12. Kierownictwo rozgłośni, 1935 r.

13. "Wróble na dachu", 19 styczeń 1936 r.

              Dyrektor Juliusz Petry – człowiek o szerokich horyzontach umysłowych i wybitnym intelekcie, pełen entuzjazmu, niezwykle pracowity, doskonały organizator, zbudował fundamenty programowe i zapewnił osiągnięcie wysokiego poziomu przez lwowską rozgłośnię. Osobiście prowadził cotygodniowe "Rozmowy ze słuchaczami", w których nawiązywał osobistą i serdeczną więź z nimi, odpowiadał na ich uwagi i propozycje, a także przedstawiał własne, nowe pomysły. Był bardzo lubiany przez pracowników różnych szczebli, co jak się później okazywało, bardzo pomogło jemu w trudnych czasach. 
              Nad rozgłośnią lwowską od połowy 1935 r. gromadziły się ciemne chmury, ogólnopolskie sukcesy audycji Wesołej Lwowskiej Fali nie były w smak warszawskiej centrali. Trzeba jednak też powiedzieć, że główny autor całego cyklu Wiktor Budzyński dawał powody do niezadowolenia, o czym szerzej przy omawianiu Weso-łej Lwowskiej Fali.
Po kolejnych ostrych politycznych żartach oraz napomnieniach z Warszawy, dyrektor naczelny PR Roman Starzyński, w pierwszych dniach grudnia 1935 r., zwolnił z PR w trybie natychmiastowym dyrektora Petrego. Jednak zespół rozgłośni nie pogodził się z tą decyzją i rozpoczął energiczne działania w obronie zwolnio-nego dyrektora. Apelowali do wielu instytucji i władz miasta, w tym do wojewody Beliny-Prażmowskiego. W obronie Petrego wystąpiły związki i stowarzyszenia nie tylko polskie, ale także ukraińskie, żydowskie i niemieckie. Interweniowali przede wszystkim u dyrektora PR, który odpowiedział, że on także nie zgadza się z tą decyzją, jednak zwierzchnicy z Ministerstwa Poczt i Telegrafów, któremu podlegało PR, zdecydowali o zwolnieniu dyrektora. Ostatecznie pracownicy zagrozili strajkiem. Na skutek takiej sytuacji w rozgłośni, do Lwowa przyjechał 10 stycznia 1936 dyrektor programowy PR Piotr Górecki. Nastąpiły burzliwe negocjacje i dodatkowe konsultacje, w których sam Petry prosił współpracowników, aby odstąpili od zamiaru strajku i stwierdził, że całą winę bierze na siebie. W końcu strony uzgodniły kompromisowe porozumienie: Petry zostaje przywrócony do pracy w PR i mianowany powtórnie na stanowisko dyrektora rozgłośni, lecz tym razem wileńskiej; praca rozgłośni będzie kontynuowana, jednak najbliższa audycja WLF w dniu 12 stycznia nie zostanie nadana. Wkrótce okazało się, że to ostrzeżenie załogi było bardzo dotkliwe dla centrali w Warszawie, więcej w rozdziale - WLF.

Po miesięcznym bezrobociu Petry już 15 stycznia objął nowe obowiązki w Wilnie, pełnił je przez prawie półtora roku, do 15 czerwca 1937. Również w rozgłośni wileńskiej Petry zaskarbił sobie dużą sympatię pracowników radia i z tego właśnie okresu pochodzi zręczny slogan, nadawany dosyć często w programach obu stacji:

                       Miasto Wilno z miastem Lwów,
                       rozumieją się bez słów!

14. Pawilon rozgłośni na Targach Wschodnich, 1937 r.

15. Pocztówka z lwowskiej rozgłośni, 1937 r.

16. Aparat Melograph, 1933 r.

17. Płyta Melograph, 1933 r.

             Bardzo udanym przedsięwzięciem promującym radio był udział rozgłośni lwowskiej w latach 1937, 1938 i 1939 w Targach Wschodnich – największej imprezie handlowej Małopolski Wschodniej. Już pierwsza wystawa radiowa w 1937 r. zgroma-dziła tłumy ludzi, a akcja ta wydatnie przyczyniła się do wzrostu liczby słuchaczy radia lwowskiego. Rozgłośnia, w zamian za nagłośnienie terenu wystawowego, otrzymała dwa pawilony. W Pawilonie Radiowym zainstalowano studio radiowe, a w drugim urządzono Zradiofonizowaną Świetlicę. Studio wraz z amplifikatornią urządzone zostało w pięknej wieży, nazywaną nadal „karafką Baczewskiego”, stojącej w centrum placu targowego. Dużą atrakcją stanowił koncert życzeń, w którym zwiedzający mógł osobiście nagrać na płytę swoje życzenia, a na drugi dzień radio nadawało tę płytę w „Koncercie życzeń”. Na wieży zawisł widoczny z dala czterometrowy mikrofon oraz napis „Polskie Radio”. Gdy zabłysły na wszystkich czterech stronach czerwone napisy, to znak, że studio targowe nadaje audycje. Studio, pracujące na żywo, gromadziło zawsze tłumy widzów obserwujących jego pracę i mogących zobaczyć znanych im dotąd ze słyszenia, ulubionych artystów i spikerów.
Kolejny rok – 1938 przyniósł znowu wielkie zainteresowanie zwiedzających oraz radiosłuchaczy. 
Także w 1939 roku, w sobotę 2 września, otwarte zostały XIX Targi Wschodnie wraz z ekspozycją rozgłośni lwowskiej, jednak po kilku dniach Targi zostały zamknięte. 
Lwów w 1939 roku był najbardziej zradiofonizowanym miastem w Polsce, osiągnął prawie 50.000 abonentów, co dawało nasycenie radiofoniczne prawie 15 abonentów na 100 mieszkańców. Dla przykładu – Warszawa posiadała 115.720 abonentów, ale zapewniało to nasycenie wynoszące 9,3 abonentów na 100 mieszkańców. Wielka w tym zasługa jakości lwowskiego programu radiowego adresowanego do społeczności lokalnej i spełniającej jego oczekiwania. Całe województwo nie mogło się pochwalić niestety tak dobrym wynikiem – 88.000 odbiorników i 2,8 abonentów na 100 mieszkańców dawało wynik znacznie poniżej średniej krajowej. Sąsiednie województwa – tarnopolskie, stanisławowskie i wołyńskie należały do najsłabiej zradiofonizowanych
w kraju, z gęstością 0,9 - 1,0 abonentów na 100 mieszkańców. 
Tylko 1/3 radioodbiorników to były aparaty lampowe, a aż 2/3 detektorowe. Ten niekorzystny stosunek (średnia krajowa była akurat odwrotna) charakteryzował regiony biedne i w tej grupie znalazł się o dziwo bogaty Lwów.
Poważnym problemem było radiopajęczarstwo, szczególnie popularne i tolerowane we Lwowie, a upoważniona do jego ścigania rozgłośnia lwowska nie specjalnie się do tego przykładała. Bardzo popularne były aparaty detektorowe w wykonaniu amator-skim z części dostępnych na wymienionych wcześniej targowiskach miejskich.

             Czwarty i ostatni etap to planowana budowa prawdziwej nowoczesnej rozgłośni we Lwowie. Dotąd rozgłośnia stale pracowała w adaptowanym budynku mieszkalnym przy ul. Batorego 6.
Na początku 1939 roku Polskie Radio zakupiło teren o pow. 3.000 m2, przy ul. Mochnackiego, nieopodal Cytadeli, na którym miał stanąć budynek rozgłośni o kubaturze 9.000 m3. Prace budowlane zostały rozpoczęte.

W lecie 1939 r., także w radiu słychać było zbliżający się konflikt zbrojny. Wzrastała liczba pogadanek i komunikatów Ligi Ochrony Przeciwgazowej i Przeciw-lotniczej – LOPP, które przybierały coraz bardziej katastroficzny ton. Rozgłośnia nie była zupełnie przygotowana do działania w warunkach wojny.
Jedyne w tym kierunku działania opisał Halski:

            „Dano nam do speakerni brauning z zapasowym magazynkiem. Leży w specjalnej szufladzie, którą otwiera naciśnięcie guzika ukrytego pod blatem stołu speakerowskiego. To tak na wypadek próby opanowania rozgłośni – zapomniano tylko powiedzieć nam, przez kogo?”

Rankiem, w piątek1 września 1939 r. hitlerowskie Niemcy zaatakowały Polskę i na Lwów spadły pierwsze bomby.

Wojna – wrzesień 1939

           Program lokalny rozgłośni przestał istnieć już w pierwszych dniach września, nadawano program z Warszawy, komunikaty rządowe i wojskowe oraz marsze i piosenki wojskowe. Działalność artystyczna przestawiona została całkowicie na działalność informacyjną i polityczną.
Kilka razy dziennie ogłaszane były w mieście alarmy lotnicze i przez radio padały zapowiedzi: „Hallo! Hallo! Tutaj ośrodek lotniczy Lwów. Alarm lotniczy trwa.”
Radio lwowskie trwało na posterunku, a mało znany epizod „wojny w eterze” ze stacją Breslau rozegrał się w nocy z 7 na 8 września.
Przez Lwów ewakuowały się polskie władze oraz naczelne dowództwo wojskowe.
Polecenie ewakuacji pracowników rozgłośni przyszło z dyrekcji PR 10 września, przydzielono im do tego celu dwa autobusy. Następnego dnia personel rozgłośni otrzymał od dyrektora dokument – Polecenie odbycia podróży służbowej, miejscem postoju miała być miejscowość Tatarów (woj. stanisławowskie). W pierwszej, licznej grupie ewakuacyjnej wyjechał zespół byłej Wesołej Lwowskiej Fali, a także część pracowników inżynieryjno-technicznych. Niektórzy zdecydowali się jednak pozostać w mieście.
          A tak ostatnie dni lwowskiej rozgłośni wspominał Halski:
"11 września dyrektor Petry zlecił Celinie Nahlik (spikerce lwowskiej rozgłośni) odczytanie komunikatu o zakończeniu nadawania programów. Celina odczytała komunikat ze łzami w oczach i głosie, a na zakończenie, tuż przed wyłączeniem mikrofonu, wybuchła spazmatycznym płaczem.”
          Także 11 września zespół techniczny otrzymał od dyrektora polecenie unieruchomienia stacji i dołączenia do kolumny radiowej udającej się w kierunku Rumunii. Kierownik stacji nadawczej Miński unieruchomił nadajnik, a personel zabrał swoim autem Korecki i przewiózł do rozgłośni. Stąd wkrótce pełny samochód, z dyrektorem wsiadającym jako ostatni, ruszył do Stanisławowa. W samochodzie PR znajdował się także mały nadajnik krótkofalowy. Po nocnej jeździe, rano 12 września, zespół przyjechał do Stanisławowa, gdzie panowało ogólne zamieszanie i chaos. Tutaj dowiedzieli się, że Lwów ma być jednak broniony i dowództwo wojskowe zażądało powrotu do miasta Koreckiego i ponownego uruchomienia stacji. Wykorzystali to Petry
i Miński, którzy wraz z mechachanikiem ruszyli w drogę powrotną do Lwowa, przydzielonym im samochodem. Kierowcą był student z Warszawy, który zgłosił się ochotniczo wraz ze swoim wozem do wojska.

           Część zespołu odjechała w kierunku granicy rumuńskiej niedawno otrzymanym przez rozgłośnię wozem transmisyjnym Chevrolet i zatrzymała się kilka dni w Śniatyniu. Tam 17 września dowiedzieli się o napaści sowieckiej, więc pieszo wyruszyli
w kierunku granicy, po drodze podwiozły ich autobusy LOT-u i nocą przekroczyli granicę z Rumunią. Pozostała część zespołu z inż. Scazighino, Halskim i czterema mechanikami otrzymała polecenie udania się do Pistynia, gdzie mieli uruchomić nadajnik krótkofalowy i nadawać komunikaty wojskowe. Jednak zespół nigdy nie otrzymał dalszych poleceń z dyrekcji PR bądź z dowództwa wojskowego. Wobec powyższego grupa pozostawiła wóz transmisyjny i przekroczyła granicę rumuńską w Kutach, w nocy z 17 na 18 września.

Natomiast powracający do Lwowa zespół wraz z dyrektorem, dotarł do rozgłośni na Batorego o 4 rano (był już 13 września) i został gorąco powitany przez pozostawione tu koleżanki Celinę Nahlik i Teodozję Lisiewicz. Wkrótce technicy wyruszyli na Persenkówkę i po kilkugodzinnej pracy uruchomili powtórnie stację radiową. I znów, 13 września, po 48 godzinach przerwy, Nahlik z radością w głosie ogłosiła otwarcie rozgłośni.
Jeszcze tego dnia przemawiał przez radio prezydent Lwowa Stanisław Ostrowski – apelował do mieszkańców o zachowanie spokoju oraz o pełne zaufanie do władz państwowych i samorządo-wych. Ogłosił też postanowienie – "Zostaję z wami na dolę
i niedolę."

Lecz rozgłośnia nie pracowała już długo, Niemcy z przedmieść stale ostrzeliwali miasto i rozgłośnię radiową.

Ostatnie dni rozgłośni lwowskiej

            Gdy tylko odezwał się sygnał Rozgłośni, Niemcy zaczęli ostrzeliwać radiostację granatami i szrapnelami. Z początku pociski padały dość daleko, ale powoli stawały się coraz celniejsze. Niedaleko radiostacji, na terenie Targów Wsch., była stara wieża wodna i tam prawdopodobnie umieścili Niemcy swojego obserwatora. Gdy dyrektor zarządził przerwę w nadawaniu, Niemcy też przerywali ogień. Z ramienia Obrony Lwowa był w studio oficer łącznikowy, kapitan, którego nazwiska nie pamiętam. Skrytykował zarządzenie przerw w nadawaniu, twierdząc, że nam chodzi tylko o własną skórę, czym zgniewał dyr. Petriego i sprowokował go do zaproszenia kapitana, by z nim razem udał się na radiostację i zorientował się osobiście w sytuacji. Kapitan jednak wymówił się, że nie może opuścić studio, więc dyrektor sam pojechał na radiostację. Szofer zostawił auto na terenie Targów i wraz z dyrektorem poszedł na stację. Wkrótce po ponownym rozpoczęciu nadawania Niemcy otworzyli ogień. Tym razem nie przestaliśmy nadawać, lecz dyrektor wraz z szoferem schronili się w podziemiu radiostacji, a mechanik i ja zamknęliśmy się w pancernych szafkach, skąd jednak mieliśmy całą aparaturę pod obserwacją. Po jakiś 40 minutach bombardowania udało się Niemcom trafić
w urządzenia do chłodzenia lamp nadawczych, przez co unieruchomili nadajnik. Na naprawę nie było ani czasu, ani materiałów. Postanowiliśmy opuścić stację. Trzeba było przebiec pod obstrzałem ok. 150 metrów pomiędzy pawilonami, aby się dostać do auta. Wykonaliśmy ten manewr pojedynczo i w nierównych odstępach czasu i po paru minutach wszyscy znaleźliśmy się przy aucie. Auto trochę ucierpiało, bo były dziury w dachu i w karoserii, ale motor nie został uszkodzony, więc od razu wyruszy-liśmy w kierunku wyjścia, ścigani szrapnelami. Dopiero za bramą Targów Wschodnich wydostaliśmy się spod obserwacji nieprzyjaciela. Odwieźliśmy dyrektora do studia, a stamtąd zabraliśmy Koreckiego i pojechaliśmy na Politechnikę Lwowską do prof. Tadeusza Malarskiego, od którego wypożyczyliśmy radiostację krótko-falową, przewieźli do studio i tam od razu uruchomili. Na drugi dzień Niemcy otworzyli ogień artylerii na studio, obsypując okoliczne domy pociskami, wybijając szyby w gmachu sądu, naprzeciwko studio. Jeden
z pocisków trafił w dach i posypało się szkło z witrażu, dopuszczając dzienne światło na klatkę schodową, ale stacji nie uszkodzili. Dopiero gdy Niemcy trafili w elektrownię i cały Lwów pogrążyli w ciemnościach, nasza stacja zamilkła. Korecki miał zamiar postarać się o akumulatory i baterie, ale do tego nie doszło, bo na drugi dzień (22 września) bolszewicy wkroczyli do miasta i zagarnęli wszystko w swoje kleszcze.”

                                                                                                                                                                                                                Józef Miński .„Biuletyn Koła Lwowian”, Londyn 1978

             Stacja lwowska pracująca na falach średnich od 1930 roku zamilkła po raz pierwszy 11 września, lecz po dwóch dniach odezwała się ponownie 13 i ostatecznie zamilkła 16 września. Lwów nadawał jeszcze na falach krótkich od 16 do 21 września 1939, kiedy zakończył pracę z powodu uszkodzenia elektrowni miejskiej.
Wojska niemieckie podeszły pod miasto 12 września, ale oddziały polskie dowodzone przez gen. Langnera, wspomagane przez lwowskich ochotników z powodzeniem odpierały natarcia. Odrzucone też zostało niemieckie ultimatum z 18 września.

             W dniu 17 września Związek Sowiecki dokonał agresji wobec Polski przekraczając granicę wschodnią na całej długości. Pod Lwów pierwsze oddziały Armii Czerwonej podeszły w nocy z 18/19, a już 20 września wojska niemieckie rozpoczęły planowe wycofywanie się spod miasta. Było to konsekwencją podpisanego pod koniec sierpnia paktu o nieagresji pomiędzy Niemcami a Rosjanami, zwanym paktem Ribbentrop – Mołotow; a ściślej tajnego protokołu dodatkowego do tej umowy. Zapisano w nim, że Europa Wschodnia, obejmująca część terytorium Polski na wschód od linii Wisły, Sanu i Narwi; trzy państwa nadbałtyckie oraz Finlandia i Bessarabia znalazły się w sowieckiej strefie wpływów. Jeszcze we wrześniu układ o przyjaźni niemiecko-radzieckiej, a właściwie jego kolejny tajny załącznik zmodyfikował granicę interesów sojusz-ników i przesunął ją dalej na wschód, od Wisły aż na linię Bugu. W wyniku tych „przyjaciel-skich” układów 51 % terytorium II RP, a wraz z nim Lwów, dostało się
w sowiecką strefę wpływów. W sytuacji, kiedy Armia Czerwona podchodziła do miasta, gen. Langner nie bronił Lwowa i 22 września poddał miasto. W warunkach kapitulacji zapisano, że „oficerowie i żołnierze mogą bez przeszkód udać się przez Rumunię lub Węgry do Francji, aby tam nadal walczyć przeciwko Niemcom”. Prowadzący rokowania gen. Kuroczkin dał „słowo honoru radzieckiego oficera”, że wynegocjowane warunki zostaną dotrzymane. Pomimo tych zapewnień, żołnierze szybko zostali rozbrojeni i wywiezieni w głąb Rosji. Część z nich znaleziono w masowych grobach Katynia, a większości nie odnaleziono nigdy.

Polski Lwów przestał istnieć 22 września 1939 roku i jeszcze długo nie mogło to dotrzeć do świadomości Polaków.

18. Komunikat rozgłośni, 17 września 1939 r.

19. Oswobodzenie bratnich narodów Zach. Ukrainy i Zach. Białorusi.17.IX.1939

Już w pierwszych dniach emigracji, w Rumunii, lwowski zespół, a wraz z nim uchodźcy śpiewa li piosenkę pt. „Wrócimy”, napisaną wówczas przez Budzyńskiego. A oto jej refren:
"Wrócimy tam, dokąd serce dziś tęskni i marzy.
Wrócimy tam, wszyscy razem – i młodzi, i starzy.
Wrócimy tam, żeby zerwać Ojczyźnie kajdany,
Wrócimy tam, gdzie nasz dom, gdzie nasz kraj i nasz Lwów kochany!"

Okupacja sowiecka

             Po kapitulacji polskich oddziałów wojskowych, 22 września 1939 roku, Armia Czerwona wkroczyła do Lwowa.
Na polecenie polskich władz wojskowych dyrektor Petry 22 czerwca przekazał rozgłośnię przedstawicielowi wojsk radzieckich pułkownikowi Murawiewowi. Rosjanie zatrudnili sporo Polaków, głównie personelu technicznego którzy po naprawach, jeszcze we wrześniu, uruchomili stację.
Jak wyglądały początki pracy wspominał J. Miński.
               "W parę dni później przyszli Rosjanie, zajęli radiostację, przyjechał jakiś major, który okazał się być profesorem radiotechniki na uniwersytecie w Leningra-dzie, to był bardzo zacny człowiek, bardzo światły naukowiec, z nim się współpracowało zupełnie przyjemnie, ale on wymagał od nas, żebyśmy uruchomili radio-stację. Mnie i Koreckiego zamknął na radiostacji i powiedział, że tak długo nas stamtąd nie wypuści, póki nie uruchomimy stacji. Zabraliśmy się do roboty, mieliśmy do pomocy naszych mechaników dwóch i zdaje się, że po dwóch dobach, na trzeci dzień radiostację uruchomiliśmy. Wtedy major nawiązał kontakt z Kijowem, skąd przyjechali radzieccy inżynierowie i zaczęło się szkolenie. Co parę tygodni przyjeżdżała nowa ekipa w składzie 6 ludzi, moim
i Koreckiego zadaniem było szkolić tych ludzi. A kiedy już wyszkoliliśmy tych inżynierów i nauczyli się prowadzić radiostację, to mnie zaaresztowali i wywieźli na wschód, już nie byłem potrzebny. W tym czasie przyjechał do Lwowa inż. Cetner. Trochę się dziwiłem, że jest aż w takiej zażyłości z inżynierami radzieckimi, ale mi powiedział, że bardzo chętnie pojechałby do Moskwy na kurs, miał wielką ochotę na ten wyjazd. Być może, że pojechał, bo na jakiś czas zniknął mi z oczu, a potem mnie aresztowali i już dalej nic nie wiem. 
Po długich podróżach zajechałem do Buchty Nachodki w listopadzie 1941 r., ale do Kołymy już nie pojechałem, morze zamarzło i transporty nie szły."
             Po uruchomieniu stacji „Львов” Rosjanie rozpoczęli nadawanie własnego programu, częściowo po ukraińsku, a także po polsku. Stosunek Rosjan do Polaków zatrudnionych w radiu był w tym okresie „oględny” – określiła Celina Nahlik.
Odbiorniki radiowe nie zostały skonfiskowane ludności polskiej. Radia można było słuchać nadal, a opłata radiofoniczna w 1940 roku wynosi 1,25 rubla na kwartał.

Od października 1939 r., do maja 1940 r. przebywał we Lwowie znakomity spiker warszawski Tadeusz Bocheński, który tak opisał swój lwowski epizod.
             „Do Lwowa zjechała komisja artystyczna z Moskwy i przez szereg dni i nocy przesłuchiwała kandydatów na artystów. Niezwykle wesołe były te przesłuchania. Obok artystów z prawdziwego zdarzenia, nawet o znanych nazwiskach, próbowali szczęścia amatorzy, a różnorodność popisów była po prostu zaskakująca. Po gimnastyce na dwóch krzesłach zamiast trapezu, pianista grał Chopina, potem znowu była jakaś żonglerka lub popis cyrkowy, taniec, śpiew operowy, lekka piosenka, recytacja, znowu Chopin, monolog i tak w kółko. Każdy otrzymał w końcu swoją etykietę: opera, balet, filharmonia (co równało się estradzie), radio oraz kategorię płacy. Ja na własne żądnie zostałem przydzielony do zespołu estrady z gażą 750 rubli miesięcznie. Za tę sumę byłem zobowiązany do minimum 10 występów miesięcznie. Była to suma wystarczająca na przeżycie jednej osoby, a przecież o nic więcej wówczas nie chodziło.”
            Jeszcze inny sposób na przeżycie wybrał znany kompozytor Henryk Wars (Warszawski), który w roku 1940 zorganizował zespół muzyczny – „Lwowska Tea Jazz Henryka Warsa”, gdzie zatrudnił wielu polskich artystów, w tym również Alberta Harrisa (Aarona Hekelmana). Zespół jeździł z koncertami po ZSRR oraz nagrywał płyty. Artysta nagrał także serię płyt wydanych przez „Związek Patriotów Polskich w ZSRR”, a w nagraniach towarzyszyła jemu często – „Państwowa Orkiestra Jazzowa Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej”. Podczas Powstania Warszawskiego napisał oraz nagrał wzruszającą „Piosenkę o mojej Warszawie”, która dla wielu pokoleń warszawiaków wyraża nostalgiczna tęsknotę za utraconym miastem młodości.
 

Okupacja niemiecka

             22 czerwca 1941 r. wojska niemieckie zaatakowały zaskoczonych, niedawnych sojuszników i 30 czerwca Lwów zajęli nowi okupanci. Już 4 lipca hitlerowcy spod tego znaku aresztowali i bestialsko zamordowali kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni. A to był dopiero początek nowego niemieckiego ładu.
Wśród pierwszych wojsk wkraczających rankiem 30 czerwca do Lwowa, był oddział ukraińskiego batalionu „Nachtigall” (Słowik). Zajął on m.in. rozgłośnię oraz radiostację umożliwiając tym samym ogłoszenie przez radio jeszcze w tym dniu Aktu Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Akt proklamował utworzenie przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – OUN niepodległego państwa ukraińskiego, powołanie rządu oraz ścisłą współpracę z Rzeszą Niemiecką. Stację radiową nazwano imieniem Konowalca[ 1], a dyrektorem jej został Lew Rebet [2]. Niemcy zostali zaskoczeni tymi działaniami strony ukraińskiej, ale już 7 lipca żołnierze batalionu wysłani zostali na front, 11 lipca działacze OUN zostali aresztowani, a lwowskie radio zostało całkowicie przejęte przez Niemców.
Nadal jednak część personelu technicznego stanowili Polacy.
Po raz kolejny zmienił się nadawany program. Teraz rozgłośnia nazywała się - „Lemberg”. Lecz odbiorniki mogli posiadać już tylko obywatele narodowości niemieckiej i ukraińskiej. Program nadawany był po niemiecku, trochę po ukraińsku, a po polsku tylko raz dziennie krótkie wiadomości i informacje z Krakowa. Stacja włączona została do sieci nadawczej GG i podporządkowana Landessender Krakau. Stacja „Lemberg” zakończyła pracę w pierwszej połowie czerwca 1944 r., wówczas Niemcy zdemontowali polski nadajnik 50 kW i wywieźli go ze Lwowa. Budynek stacji nadawczej oraz jedną wieżę antenową wysadziły w powietrze ostatnie oddziały niemieckie wycofujące się z miasta 22 czerwca 1944 r.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
[1] Jewhen Konowalec – ukraiński działacz nacjonalistyczny, organizator OUN, zamordowany w Holandii, w 1938 roku, przez NKWD
[2] Lew Rebet – działacz OUN, mianowany wicepremierem w nowym rządzie, zamordowany na terenie RFN w 1957 roku, przez KGB
 

20. Interesująca pocztówka, Lwów, 28.XI.1941 r.

         Jeszcze w 1943 roku nasi sprzymierzeńcy – Wielka Trójka (ZSRR, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania) na konferencji w Teheranie postanowili, bez udziału Polski, że wschodnie tereny Polski w tym Lwów zostaną przyłączone do ZSRR.
Po wkroczeniu wojsk sowieckich, nowa władza rozpoczęła działanie od rabowania i niszczenia pozostałego jeszcze polskie-go archiwum radiowego, tak płytowego jak i bibliografii. Z bogatych zasobów rozgłośni lwowskiej nie pozostało na miejscu dosłownie nic.
           Lwów i Kresy przeszły ostatecznie w ręce ZSRR – Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
Wielu Polaków zostało wymordowana przez dwóch okupantów oraz nacjonalistów ukraińskich. Dokonano masowych deportacji w głąb ZSRR oraz przesiedleń do Polski, głównie na ziemie zachodnie.

21. Radio Lwów

Sygnał stacji - refren pieśni flisaków "Hej flisacza dziatwo" z opery "Flis" Stanisława Moniuszki

Stacja radiowa na ul. Podgórskiej 12

            Rozgłośnia Pomorska Polskiego Radia w Toruniu została oficjalnie uruchomiona 15 stycznia 1935 roku.
Budowa stacji nadawczej rozpoczęła się 1 marca 1934 r. a ukończona została już po dziewięciu miesiącach - 4 grudnia, kiedy to podjęto próbną emisję. W tak krótkim czasie wybudowano budynek stacji, maszt antenowy oraz zamontowano nadajnik radiowy wraz z aparaturą elektroakustyczną. Normalną pracę antenową stacja rozpoczęła 15 grudnia 1934 roku na fali 304,3 m; z mocą 24 kW.
Powstała wówczas najsilniejsza po Warszawie stacja PR. Była też pierwszą z serii stacji całkowicie zaprojektowanych i wykonanych przez Wydział Budowy PR.
Koszt budowy obiektu wynosił ok. 480.000 zł, w tym budynek stacji - 124.000 zł, maszt antenowy - 102.000 zł, nadajnik radiowy - 210.000 zł i urządzenia elektroakustyczne - 34.000 zł. Udział części importowanych był minimalny i wynosił tylko ok. 6.000 USD.
Antenę stanowił, zastosowany po raz pierwszy w kraju, pojedynczy maszt promieniujący - stojący na izolatorze, dipol 0,53 λ. Stalowy maszt z odciągami był iglicą /dwa połączone ostrosłupy/ o wysokości aż 143 m. Później na iglicy dołożono „parasol” aby uzyskać większą falę przyziemną, a tym samym dobry odbiór w strefie bliskiej.
Budynek, przy ul. Podgórskiej 12, posadowiony został na prawym, wysokim brzegu Wisły. Górował nad lewobrzeżną okolicą miasta i był zewsząd doskonale widoczny: z okien pociągu linii Warszawa - Gdańsk, z pokładu statku wiślanego, czy też z murów starej warowni krzyżackiej. Modernistyczny, nieszablonowo zaprojektowany, piętrowy budynek stacji przy ul. Podgórskiej, tworzył, wraz z masztem, architektonicznie skomponowaną całość o wyjątkowych walorach estetycznych. Mieściło się w nim także początkowo studio radiowe, przeniesione w 1939 r. do centrum miasta, na plac Św. Katarzyny 4.
W styczniu 1937 roku powstało studio w Bydgoszczy, w gmachu Teatru Miejskiego. Następne studio powstało w Gdyni, w Dowództwie Floty na Oksywiu, przeniesione w styczniu 1939 r. do gmachu Komisariatu Rządu. Jeszcze w styczniu 1939 r. rozgłośnia otrzymała wyposażony wóz teletransmisyjny.

Nadajnik oraz stół kontrolny radiostacji

Reportaż morski z Gdyni, lata 1930.

          Niewielka rozgłośnia zatrudniała ok. 30 pracowników etatowych i realizowała średnio ok. 2,5 godziny dziennie własnego programu lokalnego. Audycje rozgłośni, w dużej części poświęcone tematyce morskiej, adresowane były głównie do mieszkańców Pomorza. Ważnym zadaniem było utrzymanie przeciwwagi dla niemieckiej propagandy przez silną stację Królewiec (Königsberg) nadającej z Heilsbergu (Lidzbark Warmiński).
Dyrektorem rozgłośni był Stanisław Nowakowski, w maju 1938 r. przeniesiony do Łodzi, a następnie Bohdan Pawłowicz oddelegowany z Łodzi. Kierownikami działów byli kolejno: technicznego – Anatol Lewicki (od 1937 Karol Miłobędzki), administracyjnego – Stefan Krasowski i programowego - Antoni Makarski. W wydziale programowym były referaty: literacki – Tadeusz Markowski, muzyczny – prof. Jerzy Stefan i propagandowy, a od 1937 także aktualności.  Referat sportowy to – Czesław Nowicki, ogólny – Józef Wysocki, spikerzy to – Maryla Ziembińska, Bolesław Busiakiewicz i Stanisław Milski.
Stacja zapowiadała swoje programy jako „Rozgłośnia Pomorska”.

Program ramowy stacji toruńskiej, 1939 r.

          Agresja niemiecka spowodowała, że stacja Toruń zamilkła już pierwszego września 1939 r. Niemcy, w grudniu, uruchomili nadajnik Sender Thorn, przez który, na fali stacji toruńskiej, transmitowali program gdańskiej stacji -  Reichssender Danzing-Westpreusen oznaczany jako Danzig I . Wyposażenie trzech studiów wywieźli do Gdańska (?). Interesującym epizodem jest praca w rozgłośni, w okresie listopad 1944 – styczeń 1945, estońskich radiowców. Nadawali oni, przez stację w Heilsbergu, własny program do kraju będącego już pod okupacja radziecką. Szczegółowo i interesująco opisał to Krzysztof Sagan na portalu RadioPolska/Radiowe adresy.
W roku 1945 cofający się Niemcy wysadzili toruńską stację nadawczą w powietrze. Zniszczony został budynek stacyjny wraz nadajnikiem oraz maszt antenowy.
        Po wyzwoleniu Bydgoszcz została siedzibą Rozgłośni Pomorskiej, która początkowo mieściła się w budynku willowym przy ul. 1 maja 50. Jeszcze wiosną 1945 rozpoczęto nadawanie programów poprzez sieć głośników ulicznych. Następnie, 1 lipca, uruchomiono na okres przejściowy, małą stację nadawczą o mocy 500 W, na dotychczasowej fali stacji toruńskiej. Nowa stacja  po odbudowie oraz koniecznym remoncie, rozpoczęła ponownie pracę 26 października 1947 roku. Stacja pracowała znowu z mocą 24 kW, na poprzedniej fali 304,3 m (986 kHz).
W latach 50-tych nastąpił okres pracy stacji PR w sieciach synchronizowanych. Uruchomiono wówczas m.in. sieć pomorską, gdzie na wspólnej fali 1.304 kHz pracowały stacje - Toruń, Gdańsk i Szczecin. Od początku lat 60-tych audycje rozgłośni pomorskiej z Bydgoszczy były emitowane już tylko przez stację poznańską, pracującą na fali 407 m. Wyposażona ona była w dwa nadajniki 150 kW oraz 200 metrowy maszt antenowy.
Historyczna już stacja nadawcza Polskiego Radia w Toruniu przestała istnieć w eterze na początku lat 60-tych. Maszt radiowy został rozebrany, a stary polski nadajnik zdemontowano i przekazano do Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu.

Budynek Rozgłośni Pomorskiej w Bydgoszczy przy ul. 1 maja w 1945 r.

Istniejąca dotąd stacja Warszawa nadawała, z racji swojego ogólnokrajowego zasięgu, program ogólnopolski adresowany do wszystkich słuchaczy PR. Było w nim wiele audycji dla małych miasteczek, wsi i rolników, co nie znajdywało uznania u słuchaczy warszawskich. Wychodząc na przeciwko tym oczekiwaniom PR postanowiło uruchomić średniofalową stację warszawską. Budowę stacji nadawczej rozpoczęto we wrześniu 1936 roku. Urządzenia nadawcze zainstalowano na Forcie Mokotowskim, w czterech pomieszczeniach, w miejscu II stacji PR. Poprzedni nadajnik 12 kW został przeniesiony do Poznania. Antenę zawieszono na istniejących 75 metrowych wieżach.
Średniofalowa stacja warszawska, zwana też "Warszawa II" została uruchomiona 1 marca 1937 roku. Nadawała na falach średnich 216,8 m z mocą 10 kW. Pod koniec 1938 roku Warszawa II nadawała przez 5 godzin dziennie.
Sygnałem rozgłośni były pierwsze takty Poloneza A-dur Fryderyka Chopina, poprzedniego sygnału, porzuconego przez Warszawę I dla pieśni legionistów Piłsudskiego.
Uruchomienie Warszawy II wymagało dalszej rozbudowy rozgłośni. Ilość studiów zwiększono do 8, wykonano drugie studio spikerskie i uruchomiono drugą amplifikatornię, która obsługiwała tylko stację na Mokotowie. W budynku przy Zielnej 25 pozostały teraz tylko komórki emisyjne i produkcji programów. Inne wydziały znajdowały się w różnych budynkach w centrum miasta co nie sprzyjało dobrej i efektywnej organizacji pracy.
         Większość radiofonii narodowych posiadało w swoich stolicach duże gmachy, wybudowane bądź adaptowane specjalnie dla specyficznych potrzeb centralnej rozgłośni. Dlatego pod koniec 1937 roku PR rozpoczęło prace studialne nad nowym, wielkim gmachem rozgłośni centralnej wraz z siedzibą dyrekcji. Budynek miał powstać przy zbiegu ul. Batorego i Puławskiej, obok placu Unii Lubelskiej. Tutaj PR wykupiło działkę o powierzchni ok. 5.000 m2 za sumę ponad
1 mln zł, pożyczki na okres 6 lat udzielił Bank Gospodarstwa Krajowego. Jeszcze w 1937 roku spółka za pośrednictwem Stowarzyszenia Architektów RP ogłosiła konkurs na projekt gmachu. PR wybrało projekt prof. Bogdana Pniewskiego,
zaproponowało też kilka własnych korekt. Do września 1938 r. opracowano dokument ostateczny - Program budowy gmachu centrali PR w Warszawie. Na jego podstawie zespół opracował wielobranżowy projekt techniczny gmachu, który został zaakceptowany przez PR w czerwcu 1938 roku. Kubatura obiektu wynosiła 129.790 m3, w jego skład wchodziło kilka zespolonych bloków m.in. wydzielonych 20 różnej wielkości studiów radiowych. Główny akcent architektoniczny stanowiła 22 kondygnacyjna wieża zawierająca blok dyrekcji, na jej szczycie zaplanowano kilkunastometrowy masz stacji telewizyjnej, która też miała znaleść się w tym gmachu. Prace ziemne rozpoczęły się w marcu 1939 roku a całość prac miała być zakończona w 1942 roku. Wybuch wojny we wrześniu 1939 roku przeszkodził w realizacji tego bardzo ambitnego planu. Już 5 września rozpoczęła się ewakuacja z Warszawy dyrekcji PR wraz z częścią pracowników.
Wielkim i chwalebnym epizodem jest trwanie na posterunku w czasie wrześniowego oblężenia i niszczenia Warszawy przez hitlerowców, ochotniczych pracowników PR w tym stacji warszawskiej, pod  dowództwem dotychczasowego kierownika Wydziału Muzycznego PR Edmunda Rudnickiego.

Polesia czar to dzikie knieje, moczary,
Polesia czar smętny to wichrów jęk.
Gdy w mroczną noc z bagien wstają opary,
serce me drży, dziwny ogarnia lęk
i słyszę, jak w głębi wód jakaś skarga się miota,
serca prostota wierzy w Polesia cud.



Popularne tango "Polesia czar", słowa i muzyka - Jerzy Artur Kostecki.
Wykonanie współczesne - Krzysztof Cwynar.

            Rozgłośnia Baranowicze została oficjalnie uruchomiona 1 lipca 1938 roku, jako dziesiąta stacja Polskiego Radia. Wybudowana była, podobnie jak poprzednie, przez Wydział Budowy PR, który wykonał i zainstalował nadajnik 50 kW pracujący na fali       576,9 m /520 kHz/. PR zaprojektowało również całe wyposażenie obiektu wraz z budynkiem stacji, zespołem anten oraz częścią studyjną.
Obiekt stacyjny zlokalizowany został w południowo-zachodniej części miasta, przy drodze do Słonimia, w parku miejskim, przy ul. Gabriela Narutowicza 72. Działka o powierzchni 10.000 m2 ofiarowana została PR przez magistrat miasta. Był to ładnie zaprojektowany, nowoczesny, piętrowy budynek o kremowej elewacji i kubaturze 2.800 m3.
       Część studyjna obejmowała dwa studia, jedno duże o kubaturze 500 m3 a drugie spikerskie. Ponadto w budynku znajdowało się kilkanaście pokoi redakcyjnych i administracyjnych. Stację wyposażono w najnowszy zespół kontrolno-pomiarowy, w dużej mierze zautomatyzowany, umożliwiający obsługę całej stacji ze stołu dyspozytorskiego przez jedną osobę.
Kierunkowy system antenowy składał się z dwóch masztów stalowych na porcelanowych izolatorach. Jeden o wysokości 141 m pracował jako pionowa antena promieniująca, a drugi, w odległości ok. 140 m, był zasilanym reflektorem o wysokości 145 m. Charakterystyka systemu została tak ukierunkowana, że maksymalny zasięg odbioru był na Białorusi, a minimalny w kierunku centrum kraju (zob. rysunek). Podyktowane to zostało zaleceniami UIR.
Prace budowlane rozpoczęły się w lipcu 1937 r., a montaż aparatury zakończono już w kwietniu 1938 roku.
          Stacja baranowicka była trzecią kresową stacją po Lwowie i Wilnie. Skierowana została do mieszkańców Polesia i Nowogródczyzny. Zasięg objął ok. 1,5 mln ludności i takie m.in. miejscowości jak: Pińsk, Nowogródek, Grodno, Lida, Kobryń, Wołkowysk, Stołpce, Nieśwież i Mołodeczno.
Problemy, które wystąpiły w początkowym okresie funkcjonowania elektrowni w Baranowiczach, wymownie ilustrują skalę gospodarczego zacofania (m.in. w dziedzinie elektryfikacji) ówczesnych Kresów. W pierwszym okresie, w godzinach wieczornych, elektrownia nie mogła zasilać jednocześnie miasta oraz stacji PR, która  zużywała dwa razy tyle energii, co całe miasto. Wobec powyższego praca stacji była skrócona do godziny 19.30, a następnie do 18.30. Dopiero po rozbudowie elektrowni, od 30 października, stacja rozpoczęła normalną pracę.
         Zadaniem tej Rozgłośni jest służba nie garstce inteligencji, ale szerokim masom ludności wiejskiej województw nowogródzkiego i poleskiego, z którymi, dzięki specjalnemu układowi programu, stara się nawiązać jak najżywszą łączność, wzbudzić jej zaufanie i zainteresowanie. Ludność ziem, które objęte są zasięgiem detektorowym Rozgłośni Baranowickiej, od wieków poddana wpływom kultury polskiej, przez pewien okres znalazła się w kręgu wpływów obcych, wrogich polskości. Zadaniem rozgłośni jest więc zwielokrotnienie i pomnożenie tych wszystkich wpływów, które od odzyskania Niepodległości dążą w kierunku zespolenia tych ziem z całą Polską, wychowania jej mieszkańców na dobrych obywateli Państwa – pokazania im czym Polska była w przeszłości i czym jest dzisiaj jako potężne Państwo, które nie tylko jest zdolne bronić swoich obywateli, lecz również zapewnić im opiekę w różnych dziedzinach życia. Oczywiście w programie rozgłośni nie brakuje audycyj zbijających fałsze szerzone przez stacje zakordonowe. Ton tych audycyj pozytywny i rzeczowy, sugestią faktów przemawia silnie do wyobraźni miejscowej ludności. Muzyka, oczywiście popularna, uwzględnia przedewszystkim repertuar polski, artystyczny i ludowy, ten polski skarbiec pieśni ludowej, który na wyżyny sztuki wzniósł Mickiewicz i cała plejada naszych poetów romantycznych, a który w swej pierwotnej formie zachował się do dziś po dworach, dworkach i chatach stron nowogródzkich i poleskich.
W dziale programowym Rozgłośnia Baranowicka współpracuje ściśle z sąsiednią Rozgłośnią Wileńską.
                                                                                                                                                             Wg opracowania PR - "Radio w Polsce 1938”.


        Do grona wiernych słuchaczy radia, jego popularyzatorów, a także współpracowników rozgłośni baranowickiej należało wojsko - w mieście stacjonowało wiele dużych jednostek wojskowych, w tym Korpus Ochrony Pogranicza - K.O.P. Sygnał jego trąbki stał się sygnałem nowej rozgłośni.

 

     Zbliżała się wojna. W planach mobilizacyjnych PR miała powstać tutaj - rozgłośnia Naczelnego Wodza, jednakże nie zrobiono prawie nic aby wykonać to zadanie. Wojna dociera do Baranowicz znacznie później. Rozgłośnia Naczelnego Wodza nie powstała.
Od 14 do 16 września stacja była bombardowana przez niemieckie lotnictwo. Patrz meldunki oraz zdjęcie lotnicze bombardowania pochodzące z archiwów niemieckich.
Stacja kończy nadawanie 16 września, gdy uszkodzeniu ulega jeden maszt antenowy oraz lampy w nadajniku.

          Po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku, wojska radzieckie wkraczają do Baranowicz jeszcze tego samego dnia. Wkrótce stacja zostaje powtórnie uruchomiona i rozpoczyna nadawanie jako „Барановичи”.
Po napadzie Niemiec na ZSRR, w czerwcu 1941 roku, Niemcy uruchamiają znowu przejętą stację, która teraz nadaje jako „Baranowitschi”. W roku 1944, kolejne przejście frontu i dziwnym trafem stacja znowu przetrwała.

            Już 25 lutego 1945 roku Prezydent B. Bierut wystąpił do J. Stalina o przekazanie Warszawie przedwojennej, ocalałej stacji PR z Baranowicz. Wkrótce zostało to wykonane i jak donosiła prasa otrzymaliśmy w darze od ZSRR nową radiostację. Nastąpiła szybka odbudowa (budowa) stacji w Raszynie pod nadzorem radzieckich specjalistów. Naczelnikiem odbudowy Raszyna był kpt. inż. Nikołaj Nikiforow, który kierował zespołem wojsk łączności Armii Radzieckiej. Niestety nie doczekał otwarcia stacji, zginął w bandyckim zamachu, 8 sierpnia. Pochowany został na terenie stacji raszyńskiej. Grupą polskich specjalistów kierował inż. Edmund Kolanowski.
      Studio centralne powstało w Pałacyku Czetwertyńskich w Alejach Józefa Stalina 31 /Al. Ujazdowskie/.
Uroczyste otwarcie nowej rozgłośni warszawskiej nastąpiło 19 sierpnia 1945 roku.      
Radiostacja raszyńska - to jeden z pierwszych wspaniałych darów sąsiedzkich ZSRR dla Polski, to jeden z objawów potwierdzających słuszność drogi, jaką obrała demokracja polska, zrywając na zawsze z reakcyjną polityką niechęci i nienawiści względem naszego sąsiada – ZSRR -  mówił na otwarciu B. Bierut.
Pod koniec 1946 roku raszyńska stacja otrzymuje imię Mieczysława Niedziałkowskiego działacza PPS, zamordowanego przez Niemców w Palmirach, w 1940 roku.
      Nadajnik baranowicki PR pracował w Raszynie do lipca 1949 roku, kiedy to uruchomiono tutaj nowy 200 kW nadajnik długofalowy. W 1959 roku, po modernizacji nadajnik podjął pracę na stacji łódzkiej w Tuszynie.

           Rozgłośnia w Łucku miała być ostatnią z serii nowych stacji, których wybudowanie przewidywały plany rozwojowe PR. Jej budowę przerwał wybuch wojny. Uruchomienie stacji planowano na listopad 1939 roku.
Po wybudowaniu czwartej stacji w Łucku, całe Kresy znalazłyby się w zasięgu odbioru detektorowego. Takie były plany Polskiego Radia, a to z uwagi na biedę oraz zacofanie Ziem Wschodnich.
Cztery nadgraniczne, kresowe stacje /w sumie 200 kW/ miały być odpowiedzią na sowieckie stacje radiowe szerzące propagandę komunistyczną.
To jest – nieustannie mówiące radio, sławiące wielkie zdobycze komunizmu, szczęśliwość ludzi zamieszkujących „ojczyzną proletariatu”. Jest to głos szczególnie natrętny i obijający się o uszy na kresach wschodnich a stacje sowieckie przemawiają po polsku, ukraińsku i białorusku. Szczególnie stacja mińska uprawia na szeroką skalę „propagandę bezbożniczą” – komentował sytuację tygodnik lokalny „Wołyń” w 1936 roku.
        Na etapie projektowania inwestycji, której koszt oszacowano na 500 tys. zł; okazało się jednak, podobnie jak w przypadku Baranowicz, że energii elektrycznej wymaganej do zasilania stacji nie uda się pozyskać ze źródeł dostępnych w mieście /elektrownia miejska generowała prąd jednofazowy o małej mocy/. Zdecydowano się na zasilanie stacji z odległych o 15 km Kiwerc. Tutaj przystąpiono do rozbudowy elektrowni znajdującej się w zespole tartaków, przystosowanej do spalania trocin.
Jesienią 1937 roku PR zakupiło na przedmieściu Hnidawa teren o powierzchni 1,5 ha, który w następnym roku powiększono do docelowej wielkości 15 ha. Roboty rozpoczęto 5 lipca 1938 roku i do sierpnia 1939 wykonano większość robót budowlanych. Budowano tutaj duży, specjalny system anten kierunkowych, do których rozmieszczenia wymagany był rozległy teren. W początkowych planach PR maszt antenowy miał być nawet iluminowany nocą. Stanął też piętrowy budynek stacyjny o kubaturze 5,5 tys. m3 z dwoma studiami, częścią administracyjną i oczywiście techniczną.
       Nadajnik 50 kW, amplifikatornia i cała aparatura zostały także zaprojektowane przez Wydział Budowy PR, który zakończył prace tuż przed wybuchem wojny. Nadajnik pracował na fali 707,5 m /424 kHz/, więc był to już zakres leżący na pograniczu fal średnich i długich, a wiele odbiorników radiowych nie było wówczas przystosowanych do odbioru tego zakresu fal.
Ciekawostką jest jednak, że pojawiły się już w tym czasie odbiorniki z nazwą „Łuck” na skali.
W czasie, który pozostał do wybuchu działań wojennych nie zdążono jednakże dostarczyć i zamontować aparatury nadawczej. I tak na falach łuckiej anteny nigdy nie zabrzmiała  zapowiedź – „Tu Polskie Radio Łuck”.

Napisz do autora: